Nowy numer 47/2020 Archiwum

3, 2, 1… Start!

Kosmiczne rakiety, łaziki księżycowe, galaktyczne miotacze pocisków. To nie opis filmu science fiction, tylko cztery dni wypełnione dobrą zabawą ojców z synami.

Poranna pobudka i szybka zaprawa na świeżym powietrzu, Msza św., praca w warsztacie, spacery w poszukiwaniu meteorytów, krótkie wykłady na temat wychowania i relacji w rodzinie, w wolnym czasie tradycyjna już bitwa balonami wypełnionymi wodą, wieczorne ognisko i obserwowanie przez teleskop nocnego nieba. Plan wypełniony po brzegi. Już trzeci raz z rzędu Stowarzyszenie na rzecz Edukacji i Rodziny NURT zorganizowało w jugowickiej „Albertówce” Dolnośląską Wyprawę Ojców i Synów.

Ponad dwudziestu mężczyzn wraz ze swoimi synami w wieku 7–12 lat od czwartku do niedzieli miało okazję wspólnie pracować, bawić się, modlić, a przede wszystkim nawiązać jeszcze bliższą więź. – Proponujemy coś dla ducha i dla ciała. Codziennie jest kilka przygód, jest dużo zabawy, ale też każdego dnia mamy Mszę św. i krótkie rozważania. To jest bardzo ważne, że synowie są razem z tatą, który się modli – mówi Daniel Sokołowski, jeden z organizatorów. Tegoroczna wyprawa odbyła się pod hasłem „Odyseja kosmiczna”, stąd wszystkie aktywności, jakie podejmowali uczestnicy, nawiązywały do tego tematu. Głównym miejscem pracy był ustawiony na świeżym powietrzu warsztat, w którym dwa razy dziennie każdy ojciec wraz ze swoim synem budował kosmiczne pojazdy i sprzęty. – To jest prawdopodobnie jedyny moment w ciągu roku, kiedy możemy pobyć ze sobą. Dzisiaj budowaliśmy pistolet na piłeczki, to jest dla mnie wyzwanie, bo moje zdolności manualne nie są na najwyższym poziomie, więc sam też się dużo uczę – mówi Rafał, który przyjechał ze swoim synem Bolkiem. Wszyscy uczestnicy są zgodni, że to właśnie możliwość spędzenia z synem czasu sam na sam jest największą wartością tego wyjazdu. Większość z nich to ojcowie rodzin wielodzietnych, dla których taki wyjazd jest bezcennym doświadczeniem. – Na co dzień tego czasu na wyłączność jest bardzo mało. Jestem ojcem pięciorga dzieci i obserwuję, że w dużej rodzinie dzieci uczą się walczyć o swoje. W trakcie tych 4 dni Józef nie musi walczyć o moją uwagę, jesteśmy tylko dla siebie – mówi Marek, ojciec Józefa.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama