Nowy numer 48/2020 Archiwum

Duchowy kurort, który jednoczy

Jedna z bardziej znanych miejscowości uzdrowiskowych w diecezji świdnickiej przyciąga nie tylko turystów, ale i tych, którzy szukają duchowego SPA.

Historia tego miejsca pokazuje, że choć trzy kultury – czeska, niemiecka i polska – nieraz się ścierały, to jednak zawsze znajdowały porozumienie. Upamiętniono to w roku 1999 specjalnym pomnikiem Trzech Kultur. Nie inaczej było z tradycjami chrześcijańskimi: katolicką, husycką i ewangelicką, które do dziś szukają okazji, by się bratać.

– Kiedy tu przychodziłem ponad 20 lat temu, dużo sobie obiecywałem, mając wcześniej doświadczenie pracy w Czechach. Próbowałem się kontaktować z posługującymi tam księżmi, ale nie wszyscy byli otwarci na współpracę. Z kilkoma oczywiście udało się ją podjąć i trwa do dziś. Jedną z takich form jest coroczne nabożeństwo ekumeniczne, które odprawiamy w Adwencie. Raz gromadzimy się po naszej stronie, a raz po czeskiej – w Hronovie, dzięki zaangażowaniu tamtejszego pastora wspólnoty Kościoła ewangelicko-reformowanego. Potem dołączyła się do nas pani proboszcz husycka, a na koniec kaznodzieja zboru adwentystów. W tym czasie dołączyli też inni księża katoliccy z Czech i Polski – wyjaśnia ks. Romuald Brudnowski, proboszcz parafii św. Bartłomieja Apostoła.

Przed nim powojennymi proboszczami w Czermnej byli: ks. Józef Tokarz, wywodzący się z kręgów niemieckich, ks. Michał Kruczek – więzień Dachau, i ks. Jan Myjak, którego osobowość pojednała ze sobą wielu dawnych wrogów. Napływająca tu bowiem po roku 1945 ludność polska zastała jeszcze mnóstwo Niemców oraz Czechów, zdominowanych przez długowiekowe wpływy niemieckie. Spotkanie Polaków z ówczesnymi mieszkańcami Czermnej wyzwalało raz po raz nowe problemy, głównie natury narodowościowej. Z powodu bardzo świeżych jeszcze ran, obecność Niemców wywoływała ból, bunt, sprzeciw i złość. Napływająca ludność polska sama z sobą też miała niemałe problemy. Spotkały się tu bowiem różne strony Polski, a wraz z nimi: różnice mentalności, kultury, wychowania, hierarchii wartości i potrzeb. W tym tyglu emocji, instynktów, niepokoju i rozdrażnienia wielką nadzieją była wiara katolicka podzielana przez absolutną większość, także przez zamieszkujących tutaj Niemców.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama