Nowy numer 43/2020 Archiwum

Coś się kończy i coś zaczyna

Dwie elżbietanki pochodzące ze Świdnicy i z Piskorzowa rozpoczęły kolejny etap na drodze swojego powołania. Trzecia żegna  się z diecezją świdnicką po 10 latach pracy w kurii.

Najważniejszym momentem w życiu każdej siostry zakonnej jest profesja wieczysta, w czasie której otrzymuje m.in. obrączkę symbolizującą zaślubiny z Chrystusem. Taką uroczystość przeżywała 22 sierpnia we wrocławskim domu prowincjalnym s. Miriam (Wioleta) Klat CSSE, pochodząca ze świdnickiej parafii pw. NMP Królowej Polski. Jak wspomina początek swojego powołania?

− Przełomowym momentem była wielkopiątkowa adoracja w 2008 roku. Byłam wtedy w trzeciej klasie gimnazjum. To było moje pierwsze w życiu Triduum Paschalne przeżyte od początku do końca. W Wielki Piątek udało mi się dłuższą chwilę zatrzymać przed Najświętszym Sakramentem i w tym czasie poczułam, że Jezus chce mnie mieć blisko siebie, że tak bardzo mnie kocha. A ja wtedy potrzebowałam miłości i u Niego ją znalazłam − wspomina elżbietanka.

Potem rozmawiała o tym z ks. Danielem Rydzem, który w parafii pw. NMP Królowej Polski był wikariuszem. To on podpowiedział jej rekolekcje powołaniowe u wrocławskich elżbietanek. Wiolecie tak się tam spodobało, że jeździła do sióstr jeszcze przez dwa kolejne lata, a 12 września 2012 roku do nich dołączyła. Dwa lata później, 2 sierpnia 2014 roku, zaczęła nowicjat, a po jego zakończeniu 15 sierpnia 2015 roku przyjęła profesję czasową.

Kolejne lata formacji doprowadziły ją do podjęcia ostatecznej decyzji i złożenia profesji wieczystej. − Najbardziej pamiętam moment leżenia krzyżem. Było to dla mnie bardzo bliskie spotkanie z Jezusem. Prosiłam Go o dar wierności powołaniu do końca. Czułam też opiekę Maryi, która mi towarzyszy od początku powołaniowej drogi. To Jej imię chciałam obrać za swoje − dodaje.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama