Nowy numer 43/2020 Archiwum

Ikona lekcją pokory

Wejść głęboko w siebie i spotkać tam Boga. Czy to jest możliwe? Tak! Pomóc w tym mogą pędzle, farby i kawałek deski.

W tym roku warsztaty malowania ikon, organizowane już po raz 13. przez prawosławną parafię pw. św. Mikołaja, odbywały się na terenie plebanii, gdzie w niedawno wyremontowanych pomieszczeniach strychowych 8 uczestników miało komfortowe warunki do malowania.

Sprzyjały im tam cisza, a także bliskość cerkwi, w której odbywały się nabożeństwa, stanowiące integralną część warsztatów. – Zgłosić się może każdy, ale ważne jest, żeby chodził na nabożeństwa. Modlitwa jest kontekstem, w jakim ikona powstaje – mówi proboszcz parafii ks. Piotr Nikolski. – Warsztaty są dobrowolne, ale nabożeństwa w ramach warsztatów są bezwzględnie obowiązkowe – dodaje z uśmiechem.

Rekolekcje z pędzlem w ręku

Atmosfera modlitwy i wyciszenia powoduje, że warsztaty tak naprawdę są dwutygodniowymi rekolekcjami. Tak widzi to Edyta Kruk, która od dziecka lubi rysować, ale z ikoną spotkała się dopiero podczas ubiegłorocznych warsztatów. – Pisząc ikonę, zawsze zaczynam od modlitwy. To jest kontemplacja, zatopienie się w głębi siebie. To jest lekcja pokory. Przy ikonie muszę się wewnętrznie uspokoić i wyciszyć emocje – mówi Edyta. Dostrzega, że proces malowania ikon jest dla niej ogromnym przeżyciem duchowym, podczas którego jest obecny Duch Święty. – Kiedy maluję, świat zewnętrzny przestaje się liczyć. Dla mnie malowanie ikon jest szkołą zaakceptowania tego, co jest trudne w moim życiu – dodaje. Świdnickie warsztaty oprócz tego, że prowadzi je ceniony artysta Michał Bogucki, są o tyle unikatowe, że uczestnicy wykonują malarstwo monumentalne. – Proponujemy malarstwo w architekturze, z tego, co wiem, nikt tego w Polsce nie robi – chwali się ks. Piotr.

Ikony nie są malowane bezpośrednio na ścianach, a na przygotowanych do tego celu deskach, które trafią później na sklepienie świdnickiej cerkwi. W tym roku uczestnicy wzorowali się na XII-wiecznych mozaikach z Palermo przedstawiających stworzenie świata. Elżbieta Hummel pierwszy raz wzięła udział w warsztatach, ale malarstwem zajmuje się od wielu lat. Czuje się zaszczycona, że jej „Stworzenie ciał niebieskich” także znajdzie miejsce w świdnickiej cerkwi. – Ikonografia to było moje marzenie. Do tej pory malowałam pejzaże, martwe natury, portrety, ale nigdy nie pisałam ikon. Żałuję, że wcześniej nie miałam takiej wiedzy, którą mam teraz. Ikona nie jest dowolną interpretacją artysty – mówi pani Elżbieta.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama