Gość Bielsko-Żywiecki 49/2020 Archiwum

Świętowanie i codzienność

Pod takim hasłem w pierwszy weekend października Fundacja Małżeństwo Rodzina znów zaprosiła dziesiątki par sakramentalnych na trzydniową randkę w doborowym towarzystwie prelegentów. Zakończył się 10. Ogólnopolski Kongres Małżeństw w Świdnicy.

Miało być wielkie świętowanie. – Od trzech lat planowaliśmy kongresowy jubileusz. Mieliśmy wiele pomysłów na same wykłady. Chcieliśmy się spotkać w dużo większym gronie. Miał być też bal.

Z wyprzedzeniem zarezerwowaliśmy wielką salę na 400 osób. Koronawirus zwyczajnie nas uziemił. Liczbę uczestników zmniejszyliśmy o połowę. W sąsiednich powiatach pojawiały się ograniczenia w związku z wydzieleniem strefy żółtej i czerwonej. W każdej chwili liczyliśmy się z możliwością nagłego odwołania kongresu. Reżim sanitarny wniósł atmosferę zagrożenia i wyciszenia. Próby rozpoznania osób znad maseczek, żółwiki zamiast misiaczków i delikatny aromat płynów dezynfekcyjnych. Nie tak planowaliśmy, nie tak – wyjaśnia Sławomir Kaptur z Fundacji Małżeństwo Rodzina, która przed laty zainicjowała wraz z ks. Romanem Tomaszczukiem Kongres Małżeństw w Świdnicy. Po raz pierwszy odbył się on w 2010 roku.

– 10 lat to cała epoka. Żyliśmy też w zupełnie innym otoczeniu społeczno-politycznym. Wiele czynników dotyczyło bezpośrednio rodziny. Problemem było wtedy zjawisko „eurosierot”, których rodzice wyjechali za granicę za pracą. Liberalizacja norm społecznych na wzór zachodni spowodowała gwałtowny wzrost liczby rozwodów. Rodziny wielodzietne (mające więcej niż dwoje dzieci) przedstawiane były jako patologia. Szukaliśmy pomocy i pomysłów na obronę rodziny i małżeństwa. Ks. Roman Tomaszczuk zaproponował organizację Kongresu Małżeństw. Nie mieliśmy wyobrażenia, jak poprowadzić całe wydarzenie. Nie mieliśmy też doświadczenia. Zaczęliśmy przygotowania z blisko rocznym wyprzedzeniem. Pierwsza rozbieżność dotyczyła samej nazwy: Kongres Małżeństw czy Rodzin. Ks. Roman prowadzący wówczas Spotkania Małżeńskie przekonał nas, że fundamentem rodziny są relacje małżeńskie. Na dobrych katolickich relacjach małżonków można budować przyszłość całej rodziny. Ponieważ byliśmy od kilkunastu lat w Domowym Kościele, szybko przystaliśmy na dedykowanie kongresu małżonkom – dodaje.

– Ksiądz Roman miał wizję całości, którą udało się urzeczywistnić. Niespotykane połączenie profesjonalnych wykładów z konwersatoriami oraz wieczornymi koncertami przerosło nasze oczekiwania. Wszystkie wykłady odbywały się w świdnickiej sali teatralnej. Miękkie wygodne fotele, przyciemnione światło. Dodatkowym atutem okazało się goszczenie uczestników w świdnickich domach, co przyczyniało się do poszerzania kręgu odbiorców. Nowa formuła kongresu okazała się strzałem w dziesiątkę. Uczestnicy przyjechali z całej Polski. W efekcie było tak dużo dobrych i wartościowych doświadczeń, że bez wahania postanowiliśmy zorganizować kolejny kongres. I tak było co roku – zauważa Joanna, żona Sławomira.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama