Nowy numer 48/2020 Archiwum

Oto syn Twój

Każdy, nawet dorosły człowiek, potrzebuje matki. Kiedy ta nagle odchodzi, pozostaje pustka nie do zastąpienia. Czyżby?

Kiedy żona powiedziała mu, żeby pojechał na rekolekcje, popatrzył na nią zdziwiony. Do Białegostoku? Taki kawał drogi? We wrześniu, kiedy dzieci idą do szkoły i jest tyle wydatków? Na szczęście dał się namówić. Czy jego żona mogła się spodziewać, że od tej pory już nie będzie najważniejszą kobietą jego życia?

Pustka

Ryszard ma szczęście do kobiet. To jest szczęście w nieszczęściu, bo nigdy nie miał wzoru ojca, od małego był wychowywany przez kobiety: mamę, dwie ciocie i babcię. Nieszczęść w życiu Ryszarda było więcej. Jedno szczególne. Był już młodym mężczyzną po dwudziestce, kiedy w biały dzień została zamordowana jego mama. Jej ciało odnaleziono dopiero po dwóch tygodniach. Ryszard został oskarżycielem posiłkowym, miał dostęp do wszystkich akt i zdjęć z miejsca zbrodni. Pani prokurator ostrzegała go, żeby dla własnego dobra nie oglądał tych zdjęć, on jednak wiedział, że jest twardym facetem. Służył w wojsku, podczas powodzi w 1997 r. ratował ludzi, był w jednostce ratownictwa medycznego, zaznajomił się z widokiem martwego człowieka. Tym razem jednak się przeliczył. – Obejrzałem te zdjęcia i przez długie lata we wspomnieniach nie potrafiłem przypomnieć sobie mamy innej niż tam. Za to, co się wydarzyło, winiłem Boga, nie umiałem sobie wytłumaczyć, dlaczego mnie to dotknęło – wspomina Ryszard.

Choć wcześniej był dosyć blisko Niego, służył nawet przy ołtarzu jako ministrant, tragiczna śmierć mamy spowodowała, że definitywnie powiedział Bogu: „Nie chcę mieć z Tobą nic wspólnego”. Było coś jeszcze. Chęć zemsty. – Przez te 12 lat nie zdawałem sobie sprawy, że żyję z ciągłą chęcią zemsty. Nawet kiedy już zaczęło się moje nawrócenie i odchodziłem od kratek konfesjonału, nie potrafiłem przebaczyć tej osobie. Wdawałem się w dialog ze Złym i układałem sobie w głowie, co zrobię z tym człowiekiem, który wyrządził mnie i mojej rodzinie tak wielką krzywdę – dodaje. W międzyczasie pojawiła się kobieta jego życia, która później została jego żoną. Zanim to się jednak stało, przez wiele lat żyli w wolnym związku. Ona z poprzedniego związku miała dwóch synów, których on przyjął jak własnych i najlepiej jak potrafił chciał ich wychowywać. Później na świat przyszła ich córka, kolejna ważna kobieta w jego życiu, oczko w głowie Ryszarda. Ale demony przeszłości wciąż się odzywały. Na dodatek w mieszkaniu, do którego się przeprowadzili, Ryszard odczuwał nieopisane lęki. Jego przyszywana babcia, sąsiadka, która pracowała jako kościelna, podpowiedziała mu, że w parafii odbywają się misje, na które przyjedzie ksiądz egzorcysta, warto byłoby więc zgłosić się do niego o pomoc. Kiedy Ryszard poznał historię miejsca, w którym mieszkał, zrozumiał, że pomoc egzorcysty była konieczna. – To był początek naszego nawrócenia. Kiedy ten ksiądz przyszedł i pomodlił się, moja żona przeżyła oczyszczenie, jakby wszystko z niej zeszło. Ksiądz powiedział, że teraz nam pomógł i przez kilka dni będzie dobrze, ale mamy nadal otwartą furtkę na grzechy, bo największym naszym grzechem jest to, że żyjemy bez ślubu – opowiada.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama