Nowy numer 3/2021 Archiwum

Misja: Kamila

W jej życiu pewne są tylko dwie rzeczy: wielkie marzenie, które nie daje jej spokoju, i Bóg, który jest przecież Panem rzeczy niemożliwych.

Wtedy była jeszcze Agnieszką. Miała około 10 lat i zeszyt do zapisywania imion dzieci, które w przyszłości adoptuje. Co tydzień w gazecie odnajdywała ich dane i marzyła o tym, że kiedy będzie dorosła, zaopiekuje się nimi.

Zeszyt gdzieś przepadł, ale marzenia w jej sercu pozostały. I właśnie się spełniają.

Przepis na szczęście

Teraz wszyscy mówią na nią Kamila. To imię, które nie wzięło się znikąd. Otrzymała je, kiedy wstąpiła do zakonu. Ona zaproponowała trzy imiona, ale przełożone, obserwując ją, wybrały dla niej patrona chorych: św. Kamila de Lellis. – Siostry stwierdziły, że ciągle gadam o tych niepełnosprawnych i z tego względu wybrały mi takie imię. Dopiero po kilku dniach odkryłam jego głębszy sens. Kiedy czytałam Pismo Święte, miałam pragnienie, aby być jak Ewa dla Adama. Czyli być pomocą dla mężczyzny, dla którego Pan Bóg mnie stworzył. A Kamila oznacza „pomocnik kapłana”. Dla mnie to był wyraźny znak, że Bóg chce mnie dla siebie. Od tego momentu przyjęłam je z radością. Ono do mnie przylgnęło, jest moją tożsamością i cieszę się, że ludzie chcą mnie tak nazywać. W dokumentach nadal jestem Agnieszką, nie ma sensu tego zmieniać. Poza tym to jest moje imię chrzcielne i myślę, że po śmierci Pan Bóg tak będzie mnie nazywał. Natomiast tu, na ziemi, to jest moja misja – Kamila. Być Jego pomocą – mówi. Dlatego, pomimo że od kilku lat znowu jest osobą świecką, ciągle nim się posługuje.

« 1 2 3 4 5 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama