Nowy numer 29/2021 Archiwum

Znaleźli swoją ziemię obiecaną

Dla osiągnięcia pełni szczęścia, cokolwiek to znaczy, byli gotowi wyjechać na drugi koniec świata. Ale jeśli szczerze się szuka, na końcu zawsze odnajdzie się Boga. A On jest przecież tak blisko…

Droga

Z Pieszyc do Chicago w linii prostej jest ponad 7 tys. kilometrów. Długa, ale przecież w gruncie rzeczy komfortowa droga. Pan Bóg, wysłuchując prośby Edyty, zaprosił ich jednak do wyruszenia w zupełnie innym kierunku. Na mapie wydaje się, że cel był dużo bliższy, ale za to niepozbawiony trudów i zmagań.

Edyta do dzisiaj nie wie, skąd wzięła pomysł, aby pójść na pieszą pielgrzymkę na Jasną Górę. – To było strasznie trudne. Nie byłam skupiona na modlitwie i na Bogu, tylko na swoich problemach. Ból nóg, pęcherz na pęcherzu, dla mnie to było trudne przeżycie, ale w sercu czułam, że to, co najważniejsze, wydarzy się na Jasnej Górze – mówi Edyta. Patrząc na to z boku, ich pomysł wydawał się szalony. Dla nich na pielgrzymce wszystko było nowe. Musieli mierzyć się z prozaicznymi sprawami, np. jak szybko i sprawnie złożyć namiot, aby mieć jeszcze czas na poranną toaletę i śniadanie przed wyruszeniem na kolejny etap. Co więcej, ich dotychczasowe kontakty z Kościołem były raczej sporadyczne, nie byli wcześniej obyci z pielgrzymkową pobożnością ani w ogóle z żadną inną pobożnością, a mieli teraz spędzić 9 dni wypełnionych od rana do wieczora modlitwą i śpiewem religijnych piosenek. Ale w tym wszystkim doświadczali dużej życzliwości innych pielgrzymów. I to chyba było dla nich największym szokiem. Po raz pierwszy w życiu spotkali ludzi, którzy robią coś bezinteresownie i to jeszcze wobec obcych sobie ludzi. – Kiedyś dla mnie Kościół był poważny, a tu poznałem go z innej strony. Pomimo trudności, kurzu, odcisków, złej pogody, w tych ludziach była radość. Tam poznałem także dużo księży, z którymi mogłem o wszystkim porozmawiać. Ich otwartość, normalność, świadectwa ich życia to był dla mnie przewrót. Szliśmy razem i czułem wspierającą rękę tych ludzi na ramieniu. Oni nas nie oceniali i zawsze mieli dla nas jakieś dobre słowo – mówi Irek.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama