Nowy numer 30/2021 Archiwum

Znaleźli swoją ziemię obiecaną

Dla osiągnięcia pełni szczęścia, cokolwiek to znaczy, byli gotowi wyjechać na drugi koniec świata. Ale jeśli szczerze się szuka, na końcu zawsze odnajdzie się Boga. A On jest przecież tak blisko…

7 grzechów głównych? Polecam!

Są małżeństwem 25 lat. Od zawsze wychodzili z założenia, że jeśli coś między nimi się psuje, to trzeba o tym rozmawiać, a nie spisywać małżeństwo na straty. Pomagało im też to, że od zawsze starali się żyć w jedności i przyjaźni między sobą. Ale gdy 4 lata temu zaprosili do siebie Pana Boga, ich związek nabrał nowej jakości. – Kiedy słyszymy, ile małżeństw się rozpada, i to po wielu latach wspólnego życia, to też nie wiemy, jak byśmy dalej wytrwali bez Pana Boga. Małżeństwo jest dla nas drogą do Niego, przez nie się uświęcamy, dlatego czujemy się za siebie odpowiedzialni – mówi Irek. – Bardzo pomaga nam wspólna modlitwa. Wcześniej nigdy nie było tej osobistej, a co dopiero małżeńskiej. Ona jest nam bardzo potrzebna i pomocna. Pomimo różnych trudnych sytuacji w końcu potrafimy ze sobą rozmawiać bez trzaskania drzwiami. Jesteśmy w tym dojrzalsi i to jest niewątpliwie zasługa Pana Boga – dodaje Edyta. We wspólnotowych grupach dzielenia nauczyli się mówić o swoich trudnościach i przeżyciach w świetle słowa Bożego, a to doświadczenie przekładają na swoje codzienne życie w rodzinie. – Nie uciekamy tylko do tych dobrych rzeczy, potrafimy rozmawiać o trudnościach również z naszymi dziećmi. Kiedyś dla świętego spokoju tego nie robiliśmy. Rozmawiamy ze sobą o swoich odczuciach i przeżyciach, nie tłumimy ich w sobie – mówi Edyta. Po wejściu do wspólnoty zakochała się w Piśmie Świętym, które wcześniej leżało jedynie na półce i nigdy do niego nie sięgała. Natomiast Irek od zakończenia szkoły nie sięgnął do żadnej książki, dopiero po nawróceniu zaczął czytać książki religijne, które nie tylko pozwalają mu się zaprzyjaźniać z Panem Bogiem, ale też pokazują mu prawdę o nim samym. Jedna z nich, „Mojżesz. Jak nie uciekać od odpowiedzialności”, wydaje się idealna dla nich, od roku bowiem są odpowiedzialni za pieszycką wspólnotę Przyjaciół Oblubieńca. Ale Irek szczególnie poleca inną książkę, o 7 grzechach głównych. Odkrywa w niej siebie i wcale nie wstydzi się mówić o sobie tego, co dziś jest mało popularne. – Odkrywam swoje słabości i swoją grzeszność. Nigdy nie wiedziałem, że tkwi to we mnie w środku. Myślałem, że byłem dobrym człowiekiem. Byłem przekonany, że jeśli coś robię dobrze, to mogę komuś doradzić i pokierować go, żeby też tak robił – mówi Irek. Odkrywanie prawdy o sobie bywa bolesne, ale dzięki wspólnocie poznają Boga, który nie jest wyłącznie sprawiedliwym sędzią, ale przede wszystkim przyjacielem. I tej przyjacielskiej relacji uczą się w stosunku do Niego i siebie nawzajem. – Nasze nawrócenie zaczęło się od pielgrzymki i nasze życie we wspólnocie możemy porównać do pielgrzymki. Są trudności, jest cierpienie, ale za chwilę wychodzi słońce. Spotykamy ludzi, którzy przechodzą bardzo różne trudne sytuacje, ale jesteśmy razem, żeby się wspierać i sobie pomagać. To jest piękne wspólne kroczenie z Panem Bogiem, pomimo trudności i upadków – dodaje Edyta.•

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama