Nowy numer 8/2021 Archiwum

Kukiełkowa ewangelizacja

Raz w miesiącu to dzieci ciągną tutaj rodziców do kościoła. Chcą poznać kolejne przygody wiejskiego zwierzyńca.

Barwne dekoracje, pouczające treści, ale przede wszystkich bogactwo charakterystycznych cech bohaterów inscenizacji buduje fabułę, której nie powstydziłby się żaden serial. – Krowy Baśka i Milka są okropnie leniwe, a świnki to takie czarne charaktery, choć ostatnio jedna z nich, która bardzo lubi jeść, jest na dobrej drodze do przemiany życia. Skąd inspiracje?

Chyba przede wszystkim z pragnienia, aby przekazywać Dobrą Nowinę tak, by była do przyjęcia również przez najmłodszych. Ja bym powiedziała, że to z miłości – bo to miłość jest twórcza. Zamiast marudzić i załamywać się, że jest ciężko, szukamy nowych możliwości, a przeszkody staramy się raczej traktować jak wyzwania – wyjaśnia Małgorzata Przybylska, która zainicjowała cykl przedstawień w Mieroszowie.

Teatrzyk i bohaterowie

Wszystko zaczęło się na jednym z kursów ewangelizacyjnych ponad 3 lata temu. – Stamtąd zaczerpnęliśmy inspirację do tego, by Ewangelię przedstawiać dzieciom w formie teatrzyków kukiełkowych. Kupiliśmy cztery przenośne garderoby na kółkach i pierwsze teatrzyki przez ponad rok graliśmy, podając sobie mikrofon i włączając osobno muzykę. Okazało się, że potrzeba było zbyt dużo dodatkowych rąk, więc zaczęliśmy myśleć nad tym, jak to rozwiązać. Zresztą pierwsze kukiełki też były papierowe i płaskie. Z biegiem czasu, jako że apetyt rósł nam w miarę tworzenia, ewoluował nie tylko teatrzyk, ale i bohaterowie. Początkowo akcja rozgrywała się na leśnej polanie i to stamtąd byli bohaterowie naszych przedstawień – dodaje.

Jednak zmieniała się sceneria i bohaterowie, a praca nabierała cyklicznego charakteru. – W drugim roku powstały drewniane elementy rozstawianej sceny i występowały robale: pająki, ćmy, muchy, pszczoły i biedronki oraz krecik i pani krecikowa. Ale w zeszłym roku wpadliśmy na pomysł, żeby zamienić łąkę na głębiny oceanu, a potem na gospodarstwo. Zazwyczaj spotykamy się na mniej więcej 3 tygodnie przed przedstawieniem i piszemy scenariusz, przekładamy treści z danej niedzieli na język naszych bohaterów. Od jakiegoś czasu wiąże się to nie tylko z napisaniem scenariusza, ale i z nagraniem ścieżki dźwiękowej. Ze względów technicznych nie da się na żywo mówić do mikrofonów przy takiej liczbie aktorów, dlatego wszystkie głosy i muzykę nagrywamy wcześniej. Potem ją montujemy, poprawiamy i gramy już do gotowej wersji audio – dodaje Małgorzata.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama