Nowy numer 8/2021 Archiwum

Boża masażystka

I choć to z tym talentem kojarzy ją najwięcej osób, jej historia pokazuje, że powołanie do służby w Kościele ma różne drogi i potrafi przetrwać wszelkie przeciwności.

Pani Wanda s. Henrykę ze Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Krwi Chrystusa poznała dzięki przyjaciółce Romie, która była kosmetyczką. Opowiedziała jej o klientce, która była w Wilkanowie i przeżyła tam niesamowite chwile. Siostra, robiąc jej masaż, „wyciągała” z ciała zanieczyszczenia, a organizm wracał do normalnego funkcjonowania mimo wcześniejszych chorób czy złego samopoczucia.

– Roma miała podobne doświadczenie, więc i ja postanowiłam się umówić. Bolał mnie kręgosłup z powodu wieloletniej pracy przy biurku i liczyłam, że mi pomoże. Na wizytę czekałam trzy miesiące, ale było warto – wspomina pani Wanda, na co dzień pracująca w świdnickim przedszkolu sióstr prezentek.

Pojechała z najbliższymi, którzy chcieli jej towarzyszyć. Jeszcze przed wejściem do niewielkiego domku przywitała ich z uśmiechem s. Henryka, pytając: „No to co – pierwszy kierowca?”. – I tak wzięła do siebie Marcina, który prawdę mówiąc, nie planował żadnych zabiegów. Jechał tylko po to, by nas zawieźć, ale wywołany pomyślał, że warto spróbować. Był po kontuzji kolana, nosił ortezę i chodził o kulach. Czekała go operacja kolana. Kiedy po ok. 40 minutach stanął w drzwiach, nie miał już kul i ortezy. Towarzyszył mu za to uśmiech od ucha do ucha. Nie mogliśmy uwierzyć! Mnie również pomogła. Położyła ręce na moją szyję, przycisnęła mocno, coś chrupnęło i ból ustąpił. Potem wymasowała to miejsce przygotowaną przez siebie maścią i zaczęły wychodzić jakieś „śmieci”. Rozmawiałyśmy przy tym, a ja płakałam jak małe dziecko – opowiada o pierwszym spotkaniu i początku długiej przyjaźni.

« 1 2 3 4 5 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama