Nowy numer 14/2021 Archiwum

Chodźmy na spacer

Miasto jest jak dom. Przestaje być obce, kiedy dobrze się je pozna. Wtedy po prostu łatwiej się żyje. Tak uważa Natalia Nikolska, artystka, początkująca vlogerka i żona prawosławnego księdza.

Śmiało można o niej powiedzieć, że jest kobietą wielu talentów. Skończyła rusycystykę na Uniwersytecie Pedagogicznym w Moskwie oraz reżyserię w Pracowni MIR-2 pod kierunkiem Borisa Juchananowa.

Reżyserowała sztuki teatralne, jest tłumaczką książek i librett operowych, uczy języka rosyjskiego, świdniczanom od 10 lat przybliża kino rosyjskie. Ale przede wszystkim pięknie opowiada. Mówi językiem literatury nie tylko do kamery, kiedy dobrze przygotowana snuje opowieść o mieście, w którym żyje już 15 lat. Równie ciekawie potrafi opowiadać podczas swobodnej rozmowy, przy filiżance świeżo zaparzonej kawy, siedząc na poddaszu swojego domu obok przyjemnie trzaskającego w kominku ognia.

Sztuka opowiadania

Oczy wbite w bruk i głowa zaprzątnięta troskami. Trudne życie emigranta zarobkowego. Natalia dobrze rozumie zmartwienia ludzi przyjeżdżających tutaj za chlebem. Wielu z nich to prawosławni Ukraińcy, Białorusini, Gruzini przychodzący na liturgie i nabożeństwa do cerkwi, w której jej mąż Piotr jest proboszczem. – Życie i praca w obcym kulturowo kraju są bardzo trudne. Na dodatek ludzie pochodzą z różnych regionów Ukrainy, często pokłóconych ze sobą, co jest powodem wielkiego cierpienia. Trzeba mieć wiele taktu i mądrości, żeby uniknąć konfliktów, przystosować się i móc pracować. To jest dopiero pokora. Ja bym nie wytrzymała ani dnia – przyznaje. Jest jednak zdumiona, że można żyć w mieście, nie zauważając jego piękna. I to w mieście nie byle jakim, lecz mieście, które jej koleżanka – patrząc na plac Grunwaldzki – określiła drugim Petersburgiem. A są i tacy, którzy widząc ulicę Jagiellońską, czują się, jakby przenieśli się do Paryża. W mieście mającym takie perły architektury jak wpisany na listę UNESCO Kościół Pokoju czy katedra z górującą nad okolicą wieżą. W mieście, w którym każda kamienica może opowiedzieć inną historię. – To są ludzie oczytani, którzy interesują się światem, architekturą, kulturą, nie są zamknięci na historię i ciekawostki. A jednak okazało się, że oni nic nie widzą. Moja ukochana koleżanka, która dobrze zna mitologię grecką, nie zauważyła, że w rynku na dachu jednej z kamienic stoi figura Hermesa. Jak człowiek musi być zgnębiony, żeby głowy nie podniósł do góry i nie zadał sobie pytania, co ten Hermes tam robi – zastanawia się.

I w tym zgnębieniu Natalia chciała im jakoś pomóc. Najlepiej dać im dobrą pracę. Ale do tego potrzebna jest lepsza znajomość języka. Natalia potrafi uczyć języków, robi to już od 20 lat, a polszczyzną włada bezbłędnie. Próbowała organizować kursy językowe, ale by korzystać z ministerialnych podręczników do nauki języka polskiego dla obcokrajowców, potrzebny jest laptop. I kiedy nawet już laptop się znalazł, jakoś czasu brakowało. Postanowiła więc, że zrobi coś, co potrafi bardzo dobrze. Opowie im historie. – Adresatem moich filmów są nasi parafianie. Tak to sobie wyobraziłam, że będę mówiła do Ludmiły, Irinki i innych, i opowiem im historię tak, jakbym zabrała ich na spacer po mieście. Taki jest mój lejtmotyw: dawaj, progulajemsia – chodźmy na spacer, przejdźmy się – tłumaczy.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama