Nowy numer 30/2021 Archiwum

Owoc z Orzecha

To już ich rodzinna tradycja: wyjechać na studia, trafić do duszpasterstwa akademickiego, zakochać się. A potem wrócić do Piskorzowa z obrączką na palcu, małym dzieckiem na rękach, całą masą wspomnień i wdzięcznością w sercu.

Studia mogą być czasem intensywnej nauki, zabawy, zawiązywania nowych przyjaźni, rozwoju intelektualnego i duchowego, zakochiwania się i zawierania małżeństw. Właściwie na studiach robić można wszystko, ale nie wszystko przynosi korzyść.

Ale jeśli trafiło się do takiego miejsca jak Duszpasterstwo Akademickie „Wawrzyny” przy ul. Bujwida we Wrocławiu, okazywało się, że wszystko da się jakoś połączyć. A to dzięki człowiekowi, który przez ponad 50 lat wychował trzy pokolenia studentów. Zmarły 19 maja br. ks. Stanisław Orzechowski, znany jako Orzech, ukształtował tysiące młodych ludzi. Uczył ich odpowiedzialności, szacunku do pracy, sumienności, stawiania sobie wymagań. Był surowy i często wybuchowy, ale miał przy tym duży dystans do siebie oraz ogromne poczucie humoru. Młodzi lgnęli do niego jak do ojca, przyjaciela, mistrza. Nie bez znaczenia mogło być też to, że na Bujwida mieściło się również nieoficjalne biuro matrymonialne. Tu można było znaleźć męża czy żonę, ale co ważniejsze – nauczyć się, jak stworzyć szczęśliwe małżeństwo.

Wawrzynowe dziecko

„Kto cię wychowywał?!” –  usłyszała surowy ton Orzecha po tym, jak powiedziała coś, co mu się nie spodobało. Przestraszona nie miała śmiałości tłumaczyć, że rodzice wychowali ją przecież „po Orzechowemu”, a to znaczy, że łatwo nie było. Kiedy Kasia była nastolatką, rodzice wymagali od niej cotygodniowego uczestnictwa w adoracjach prowadzonych przez proboszcza ks. Krzysztofa Herbuta. Buntowała się na to, bo w czasie, gdy jej rówieśnicy chodzili na imprezy, ona musiała spędzać piątkowe wieczory w kościele. Z tatą miała jednak umowę: po nabożeństwie zawiezie ją na imprezę i odbierze, o której będzie chciała.

– Rodzicom zależało, żebyśmy byli w Kościele, żebyśmy nie stracili go z oczu. Myślę, że uchroniło mnie to od wielu rzeczy, które mogły mnie spotkać na tych imprezach i w ogóle w życiu. Wtedy to przebolałam, a teraz odczuwam ogromną wdzięczność – mówi Kasia.

Do „Wawrzynów” trafiła z przekory. Choć po maturze chciała wyrwać się do innego świata, okazało się, że ten świat już do niej jakoś nie pasuje. Miała jednak opór, aby pójść w ślady rodziców i zaangażować się w duszpasterstwo akademickie.

– Orzech uczył nas, żeby dorosłym dzieciom dać wolność, ale też nie bardzo chciałam odpuścić. Tym bardziej, że w każdej rozmowie telefonicznej wyczuwałam rozterki, czasem smutek. Miałam dla niej ciągle tylko jedną radę, żeby poszła gdzieś do duszpasterstwa, bo tam prędzej znajdzie kogoś, komu będzie mogła zaufać – opowiada mama Ania.

– W pewnym momencie Kasia dzwoni i mówi, że pójdzie na Bujwida. Jechaliśmy samochodem, siedziałem obok i powiedziałem tylko, że to niemożliwe, na pewno tam nie dojdzie. Ale na moje szczęście trafiło na przekorny grunt – mówi tato Grzesiek.

Kasia to miejsce znała dobrze z opowieści rodziców, co jakiś czas przyjeżdżali tutaj też całą rodziną na Mszę św. Nie mogła tego pamiętać, ale pierwszy raz była tu jeszcze w brzuchu mamy, a dzień przed urodzeniem Orzech zawyrokował, że jeśli poród się opóźnia, to na pewno będzie dziewczynka. A ta dziewczynka, kiedy już poszła na studia, musiała zmierzyć się ze swoimi problemami. Choć od tego uciekała, swoje miejsce, a także męża znalazła pod tym samym adresem, pod którym ponad dwie dekady wcześniej poznali się jej rodzice. – Żyłam trochę w dwóch światach. Z jednej strony ludzie, z którymi chciałam miło spędzać czas, z drugiej poczucie, że nie mogę przy nich być sobą. Nie mogłam też pojąć, dlaczego chcę dobrze, a nic mi nie wychodzi. Kiedy przyszłam do duszpasterstwa, poczułam, że to jest moje miejsce. Wzruszyłam się bardzo. Bóg mnie tam zawołał – opowiada Kasia. Potem trafiła do akademickiej grupy Odnowy w Duchu Świętym, gdzie zaczęła codziennie czytać Pismo Święte, uczestniczyła też aktywnie w grupie muzycznej. W końcu poczuła, że żyje pełnią życia.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama