Nowy numer 42/2021 Archiwum

Oddali prym boleściwej Matce

Mieszkańcy wsi od stuleci czczą w tym miejscu Najświętszą Maryję Pannę cierpiącą po stracie Syna.

Opoczątkach dowiadujemy się z legendy, która opowiada o bogatym chłopie o nazwisku Schneider, który we śnie usłyszał polecenie Maryi, nakazującej mu wyrzeźbić Jej wizerunek.

Tak powstała drewniana figurka przedstawiająca Matkę Bożą Bolesną z przebitym mieczem sercem i atrybutami męki Pańskiej za plecami (krzyżem, gąbką na długim kiju i włócznią). Nie wiadomo, jak trafiła do pierwotnego drewnianego kościoła i w którym dokładnie to było roku. Historycy jednak podejrzewają, że miało to miejsce w XIII w.

Wspomniana budowla sakralna istniała już w X w., i to w niej według starych przekazów miał się zatrzymać w drodze do Gniezna św. Wojciech. Na wyjątkowy charakter kościoła zwrócił też uwagę w 1300 r. papież Bonifacy VIII, który wydał bullę, nazywając go Przybytkiem Niebieskim i ustanawiając miejscem pielgrzymkowym.

– W Starym Wielisławiu pielgrzymi mogli odpocząć choćby w krużgankach, obiegających owalnie kościół, który należy do grupy obronnych świątyń. Dzieje hrabstwa kłodzkiego były burzliwe, zwłaszcza w czasie najazdów husyckich i wojny trzydziestoletniej. W 1428 r. został spalony pierwszy kościół, który szybko zastąpiono murowanym. Z pożaru według przekazów ocalała cudowna figura, a obecny kościół wzniesiono w XV w. i rozbudowano w XVI w. i XVIII w. Posiada on fortyfikację, w której chroniła się zazwyczaj zagrożona ludność. Wbudowane w obwód wysokiego muru okazałe kaplice przypominają strażnice lub baszty – wyjaśnia o. Henryk Dereń, sercanin i kustosz wielisławskiego sanktuarium. Duże znaczenie od 1490 r. miał też dzwon, który nie tylko wzywał na modlitwę, ale i ostrzegał przed niebezpieczeństwem.

„Mimo wielu przeciwności miejscowy kościół pozostał katolicki nawet w latach 1618–1622, gdy hrabstwo kłodzkie podczas wojny trzydziestoletniej ogarnęła fala protestantyzmu. Nową wiarę niosły ze sobą luterańskie wojska, nierzadko przy okazji grabiąc, paląc i mordując. Wypędzeni kapłani chronili się na terenie kościoła w Starym Wielisławiu, którego nie udało się odebrać katolikom nawet pułkownikowi Segusowi Spesowi. Splądrował on w 1620 r. plebanię w Starym Wielisławiu i kościół w Kłodzku, po czym wracając do sanktuarium, umarł” – czytamy w historii tego miejsca na stronie internetowej.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama