Nowy numer 47/2021 Archiwum

Rodzina w drodze

Choć poranek przywitał ich przymrozkiem, nie odstraszyło to 159 osób z różnych stron diecezji, aby wyruszyć na pielgrzymi szlak.

Większość pielgrzymów wyszła z kościoła pw. św. Jerzego w Dzierżoniowie, a do pokonania mieli ponad 30 km. Połowę tego dystansu przeszła niespełna 30-osobowa grupa ząbkowicka startująca z kościoła pw. św. Anny w Ząbkowicach. Ich wspólnym celem była bardzka bazylika, do której od 18 lat wędrują pieszo na zakończenie pielgrzymkowego sezonu.

– To jest podsumowanie pielgrzymki, która odbyła się latem, a z drugiej strony przedsmak tej, która odbędzie się w przyszłym roku. Dzisiejsze pielgrzymowanie jest też okazją, żeby po dwóch miesiącach znowu się spotkać i porozmawiać. Na szlaku mówimy do siebie bracie, siostro, więc więzi są naprawdę rodzinne, serdeczne, przyjacielskie. Budujemy tutaj prawdziwą wspólnotę Kościoła – mówi ks. Krzysztof Iwaniszyn, główny przewodnik Pieszej Pielgrzymki Świdnickiej. Cieszy się, że wśród pątników jest spora grupa młodych ludzi wnosząca młodzieńczy entuzjazm, ale także dająca świadectwo swojej wiary. – To są rekolekcje. Nawet jeden dzień można potraktować jako dzień skupienia. Nie tylko idziemy, ale wspólnie modlimy się, zawierzając przygotowania do kolejnej pielgrzymki, słuchamy słowa Bożego, a punktem kulminacyjnym zawsze jest Eucharystia – dodaje. Uczestnikami epilogu są najczęściej osoby, które pielgrzymowały latem na Jasną Górę. W tym roku miała ona szczególnie pokutny charakter ze względu na dający się wszystkim we znaki deszcz. Dlatego idąc do Barda, byli wdzięczni za piękną słoneczną jesienną aurę. Niektórzy w sobotę na pielgrzymkowy szlak wyszli po raz pierwszy. – Epilog to jest przedsmak pielgrzymki na Jasną Górę. Choć wygląda nieco inaczej, także idziemy do Matki Bożej. Można tutaj doświadczyć pielgrzymkowego ducha – mówi ks. Andrzej Franków, przewodnik grupy świdnickiej. Pielgrzymkowy duch to przede wszystkim doświadczenie jedynych w swoim rodzaju relacji. Słowo braterstwo jest tutaj odmieniane przez wszystkie przypadki. – Pielgrzymowanie przybliża nas do siebie. W środowiskach, w których przebywamy, nie zawsze to się czuje, a tutaj jesteśmy jak w gronie rodzinnym. Jest cudownie, tym bardziej, że idą z nami Maryja i Pan Jezus. To nas bardzo umacnia, przemienia serca i procentuje w życiu codziennym – uważa Bożena Trybuła. Wtóruje jej ks. Wojciech Iwanicki, przewodnik ząbkowickiej grupy. Było w niej jedynie 27 osób, ale dzięki temu jeszcze bardziej można było odczuć rodzinną atmosferę. – Szły z nami dzisiaj dwie osoby więcej niż na Jasną Górę. Było co powspominać. Bardzo się zżyliśmy, a dzięki małej liczbie tworzą się braterskie, przyjacielskie relacje – uważa wikary z Ząbkowic.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama