Nowy numer 47/2021 Archiwum

Pan Jan od Najświętszej Panienki

Zimą siada w swojej pracowni, bierze do rąk drewniany klocek i obracając nim, dłutem odkrywa kolejne warstwy. Drewno, które jeszcze niedawno wiodło spokojny żywot w lesie, za jego sprawą zyskuje nowe życie.

Gdy nie pada, Jan Giejson rano wynosi do swojego ogrodu figurkę Matki Bożej Fatimskiej i stawia ją na postumencie. Wieczorem powtarza rytuał, tylko w odwrotnym kierunku.

W kościele takiemu obrzędowi towarzyszyłby pewnie nabożny śpiew, panu Janowi akompaniują ptaki zagłuszane hałasem z pobliskiej drogi. Gdy te na chwilę cichną, można usłyszeć jeszcze szum Nysy Kłodzkiej. Rzeki, na którą pan Jan spogląda z niepokojem za każdym razem, kiedy podnosi swój poziom. Rzeki, z którą jest związany na dobre i złe. Kiedy przyszła powódź w 1997 r. Giejsonowie stracili wszystko. Choć pobliski kamienny most oparł się potężnej fali, ich dom i pracownię zabrał żywioł. A wraz z nim dobytek całego życia i bezcenne rzeźby. Szczególnie żal było tych stojących w przydomowych kapliczkach. Trzy z nich, w tym Chrystus Frasobliwy i Mojżesz, odnalazły się kilka kilometrów dalej i z powrotem trafiły na swoje miejsce. Niestety, je również stracili. Tym razem padły ofiarą złodziei. Giejsonowie dostali zastępczy dom, w którym jednak nie potrafili się odnaleźć. Brakowało im przestrzeni i miejsca na pracownię, a ta była dla pana Jana najważniejsza. Dlatego na gruzach dawnego domu odbudował pracownię z przestronną galerią, a później także i dom. A ogród na nowo zaczął zapełniać się kapliczkami. – Kapliczka to jest piękny obiekt. Ludzie stawiali kiedyś monumenty dziękczynne, a ja powinienem nawet i tysiąc kapliczek postawić. Dziesiątki razy mogłem zginąć. Te kapliczki są moim dziękczynieniem – tłumaczy artysta. Z czasem nad wejściem do galerii zawisł napis: „Bądźmy uczniami Chrystusa”, nad którym siedzi zamyślony Frasobliwy w towarzystwie tych, którzy według artysty szczególnie Mu zawierzyli – świętego Sebastiana i ojca Pio. – Uważam moje otoczenie za cudowne. Zwłaszcza patrząc od strony ulicy. Te kapliczki wystawiam też dla ludzi. Może ktoś przechodząc, zastanowi się, po co one tu stoją – dodaje.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama