Nowy numer 47/2021 Archiwum

Jak patron prowadzą do Chrystusa

Troską ogarniają niemal każdego – od najmłodszych po tych, którzy już odeszli.

Wzorem dla nich jest nie tylko św. Andrzej, który przyprowadził swojego brata Piotra do Jezusa. – Trafiłem do tutejszej parafii 13 maja 2014 r., w dzień rocznicy objawień Matki Bożej Fatimskiej.

Wcześniej przez 10 lat byłem kustoszem poświęconego Jej kościoła w Łęgowie na Mazurach. To wszystko odczytałem jako zaproszenie do dalszej służby Niepokalanej. Bardzo szybko zainicjowałem więc kaplicę Jej poświęconą przy wejściu do kościoła i nabożeństwa fatimskie (od maja do października), które prowadzili pallotyni. A po diecezjalnej peregrynacji figury zaproponowałem mieszkańcom naszą parafialną sztafetę modlitewną. Zakupiłem kapliczki z figurami Matki Bożej Fatimskiej, które – jak się później okazało – odwiedziły 98 proc. wiernych. Z perspektywy czasu widzę, jak wiele dobrego wynikło z tych domowych rekolekcji – wspomina proboszcz, dodając, że u każdej rodziny figura gościła jeden dzień. Początki jego posługi wiązały się także z trudnościami. – Byłem tu nowy i od razu chciałem się zabrać za porządki. Za pierwszy cel obrałem sobie cmentarz, którzy był zarośnięty, a jego ogrodzenie zniszczone. Poprosiłem więc ludzi, byśmy wspólnie uporządkowali nekropolię, na której spoczywają ich bliscy, ale spotkałem się z brakiem zainteresowania. Na wyznaczony termin przyszło tylko dwóch panów. Było mi przykro, ale się nie zrażałem. Pojechałem do zakładu karnego w Kłodzku i nawiązałem z nim współpracę. Przez siedem miesięcy kilku więźniów przyjeżdżało do parafii i nieodpłatnie pomagało w porządkach. Wspólnie udało się posprzątać cmentarz, zrobić krzyż w jego centrum i alejki prowadzące do kolejnych sektorów, jak również parking tuż obok. Potem wzięliśmy się za stodołę, strych i inne miejsca, które tego wymagały. Na koniec wycyklinowaliśmy ławki i podłogę w kościele – wymienia ks. Ryszard Pasieka. Kiedy po roku szukał chętnych do odwodnienia świątyni, udało się ich znaleźć już wśród parafian. Było ich dość sporo, bo aż 200 osób. Dzięki współpracy udało się zaoszczędzić około 350–400 tys. zł. Aby podziękować im za wsparcie, proboszcz obok kościoła umieścił tablicę wdzięczności z wypisanymi nazwiskami wszystkich zaangażowanych. Od tego momentu każdy kolejny pomysł duszpasterza spotyka się z pozytywną odpowiedzią.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama