Nowy numer 20/2022 Archiwum

Był żywą legendą Polanicy-Zdroju

Najpierw w uzdrowiskowym mieście, a później w rodzinnym Rudniku nad Sanem dziękowano za dar życia ks. prałata Antoniego Kopacza.

Uroczystości pogrzebowe rozpoczęły się 18 stycznia wieczorem w kościele Wniebowzięcia NMP w Polanicy-Zdroju. Biskup Adam Bałabuch uroczyście wprowadził trumnę z ciałem zmarłego ks. Antoniego Kopacza, a następnie przypomniał jego życie.

Zwrócił też uwagę na cierpienie, które towarzyszyło mu w ostatnich latach. – Choroby powoli wyniszczały organizm księdza prałata. Był to krzyż, który do końca przyszło mu dźwigać. Czynił to razem z Jezusem i jak On na swej drodze krzyżowej spotykał dobrych ludzi, którzy się o niego troszczyli – zauważył biskup. Dodał, że na tej drodze ks. Antoni zauważał innych cierpiących jak on i zawsze chętnie im pomagał.

Dzień później, podczas Mszy żałobnej połączonej z eksportą ciała, do otwartości zmarłego kapłana nawiązał bp Ignacy Dec. – Nikt z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie. Ksiądz Antoni nie żył dla siebie. Żył dla Pana Boga i dla ludzi. W każdym człowieku, którego spotykał, widział oblicze Boga, dlatego był taki dobry i rozdawał ludziom słowa dobroci, pocieszenia. Udzielał pomocy materialnej potrzebującym, także Polakom na Ukrainie. Wielu księżom i świeckim pomagał w dotarciu do lekarzy, do specjalistów. Wielu zawdzięcza mu ocalenie życia i powrót do zdrowia – podkreślał biskup senior. W Polanicy był obecny bp. Stefan Regmunt, a na pogrzebie w Rudniku abp. Mieczysław Mokrzycki.

Biskup Dec udał się też do rodzinnej miejscowości ks. Kopacza. – Droga twego życia zaczęła się tutaj, w Stróży koło Rudnika nad Sanem, 14 marca 1950 r. Byłeś trzecim synem Stanisława i Weroniki z d. Karaś. Rodzice nauczyli cię pacierza, prowadzili do kościoła, mówili o Bogu – wspominał podczas pogrzebu biskup.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama