Nowy numer 39/2022 Archiwum

Z pustym bakiem nie pojedziesz

Jest taki rodzaj paliwa, którego nie imają się wysokie ceny na światowych rynkach czy rosnąca inflacja. Mało tego, jest całkowicie darmowy. To modlitwa.

Połączenie miłości do motocyklowego życia Małgorzaty i Mirosława Kowalskich oraz idei dobrej zabawy bez alkoholu, którą krzewi Stowarzyszenie „Jasny Horyzont” z Mysłakowa z jego prezes Zofią Hatalą na czele, zaowocowało kolejnym zlotem motocyklowym.

Jest to wydarzenie jedyne w swoim rodzaju, ponieważ imprezy motocyklowe, szczególnie te kilkudniowe, słyną z tego, że kierowcy „tankują” do upadłego, a alkohol leje się strumieniami. – Na zlotach motocyklowych wpłaca się opłatę wpisową, dostaje się znaczek i podają kieliszek wódki – mówi Leonard. Od trzech lat aktywnie bierze udział w zlotach motocyklowych i to właśnie podczas ubiegłorocznej imprezy zorganizowanej przez stowarzyszenie podjął decyzję o abstynencji. Zrobił to spontanicznie, choć ta myśl kiełkowała w nim od dłuższego czasu. – Kiedyś znajomy podzielił się ze mną, że odstawił alkohol i dobrze się z tym czuje. Pomyślałem, że też tak zrobię i uznałem, że to jest dobry moment. Nie od nowego roku, ale właśnie wtedy. Wytrwałem rok i zaczynam kolejny – opowiada Leonard. Data jednak przypadkowa nie była. W tym dniu przypadało wspomnienie św. Krzysztofa, patrona kierowców. Leonard pragnie wytrwać w swoim postanowieniu, gdyż dostrzega pozytywne skutki podjętej decyzji. – Zmieniło się moje samopoczucie. Bardzo się uspokoiłem, nabrałem dystansu do wielu spraw. Potrafię wygospodarować sobie czas i zatrzymać się w biegu, zacząłem częściej się modlić i uczestniczyć w Eucharystii – wylicza. Okazuje się, że motocyklistów, którzy poszukują możliwości spotkania się w swoim gronie na bezalkoholowej imprezie, jest więcej. – Bardzo lubię ten klimat, kiedy jedziemy całą kawalkadą motocykli w paradzie. Czuję się wtedy częścią jednej wielkiej rodziny i daje mi to ogromną przyjemność z jazdy – mówi Marta, która od 30 lat dzieli wraz z mężem motocyklową pasję. Zaczynali jeszcze jako para nastolatków, a spotkanie w Wirkach było dla nich pierwszym po kilkuletniej przerwie związanej z wychowaniem dzieci. – Uważam, że imprezy, na których spotykają się kierowcy, nie idą w parze z alkoholem. Dlatego bardzo nam się tutaj podoba, tym bardziej, że wszystko zaczęło się Mszą św. – dodaje.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy