Nowy numer 39/2022 Archiwum

No more war

Nigdy więcej wojny – piszą do swoich ukraińskich rówieśników dzieci z Kanady. Wiara góry przenosi, ale potrafi też skrócić dystans.

Samotne macierzyństwo może mieć różne oblicza. Od 24 lutego ma twarz ukraińskich kobiet, które wraz z dziećmi uciekają przed rosyjską agresją. Wydaje się, że Dom Samotnej Matki w Pieszycach, który powstał dwa lata temu, jak gdyby na nie czekał.

Przez ten czas zapewnił pomoc wielu mamom w kryzysie, ale nigdy jeszcze nie było tutaj tak tłoczno. Pierwszych Ukrainek, które przyjechały do Pieszyc 26 lutego, już nie ma. Podjęły niełatwą decyzję, nieraz wymuszoną koniecznością powrotu do pracy, a pewnie częściej spowodowaną tęsknotą za domem i rodziną. W sumie w ciągu tych miesięcy dom zapewnił schronienie 53 osobom z Ukrainy. – W pewnym momencie mieszkało tutaj ponad 20 dzieci. Trudno było przejść po schodach. Cieszę się, że dom żyje i możemy odpowiedzieć na potrzebę tych kobiet – mówi Marta Klimuntowska, kierownik placówki.

Opowiada o ogromnym wsparciu, jakiego w ostatnich miesiącach doświadczyli. Swoje serca otworzyli pieszyczanie, pomoc płynie od różnych instytucji. Zdarza się też wsparcie zupełnie niespodziewane i bardzo wzruszające. Jak z pozoru zwyczajna koperta, w której znalazło się 12 kartek napisanych przez kanadyjskie dzieci polskiego pochodzenia.

„Do wszystkich poległych żołnierzy. Niech Jezus was przyjmie. Modlę się za Ukrainę. Drogie dzieci z Ukrainy, mam nadzieję, że wojna się skończy i mam nadzieję, że jest Wam dobrze. Bądźcie bezpieczne. Jestem za Ukrainą” – pisze Michael, jeden z chłopców. Okrężną drogą kartka ta przybyła aż z Windsor w Kanadzie, gdzie przy parafii Świętej Trójcy od przeszło 60 lat posługują siostry Urszulanki Serca Jezusa Konającego, które m.in. prowadzą Szkołę Polską. Z uwagi na wciąż obecne w tym kraju restrykcje pandemiczne cotygodniowe spotkania były utrudnione, ale udało im się zorganizować rekolekcje wielkopostne. W ich trakcie poczuli potrzebę wyrażenia gestu solidarności z Ukrainą, ale też okazania szacunku wobec wysiłków podejmowanych przez polskie społeczeństwo. – To był początek wojny. Dużo myśleliśmy o tym, jak rozmawiać o wojnie z dziećmi.

Oprócz modlitwy zaproponowaliśmy im przygotowanie kartek, w których mogły wyrazić swoje myśli i życzenia. Łatwiej było im je napisać po angielsku. Chcieliśmy, by te kartki dotarły do konkretnych dzieci z Ukrainy przebywających w Polsce – wyjaśnia s. Teresa Sroka. Na co dzień pracuje w szkole w Windsor i zajmuje się nauczaniem początkowym. Dzień zaczynają od modlitwy, nie zapominając o modlitewnym wsparciu dla Ukrainy. Tak samo jest w tamtejszej parafii, prowadzonej przez polskiego misjonarza, który wcześniej kilka lat spędził w Rosji. – Od momentu wojny w naszej parafii każdego dnia wieczorem jest adoracja i Różaniec w trzech intencjach – o pokój w Ukrainie, o nawrócenie Rosji i o błogosławieństwo dla Polski – uzupełnia.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy