Nowy numer 48/2022 Archiwum

Ballada o pięknym życiu

Siostra zakonna przygotowuje spektakl o mistrzu i nie jest nim Pan Jezus. Nie do pomyślenia…

Dzikie Koty stają się teatrem repertuarowym. Minęło zaledwie kilka miesięcy od premiery „Nie-Boskiej komedii”, a już w połowie września młodzież z LO im. Bolesława Chrobrego w Kłodzku zaprezentowała musical „Ballada o Mistrzu” oparty na tekstach Adama Mickiewicza.

– Musical jest opowieścią o Mistrzu, który odkrywa tęsknoty za krajem lat dziecinnych i za młodzieńczą miłością. Odradza się na nowo dzięki Poezji, która przeprowadza go przez te wspomnienia – wyjaśnia s. Benedykta Karolina Baumann, autorka scenariusza. Przyznaje, że z Mickiewiczem związana jest od dzieciństwa. – Jest dla mnie mistrzem, bo wyraża to, co jest w moim sercu: utęsknienie, zachwyt otaczającym światem, pewność, że poza tym, co możemy dostrzec zmysłami, istnieje element transcendentny. Zachwyca mnie też ogromną tęsknotą za Bogiem, która przebija się przez jego dzieła. Jest mistrzem pióra, który ukształtował moją wrażliwość, wyobraźnię i serce – dodaje. Przyznaje, że to już drugi raz, kiedy z Dzikimi Kotami wystawia swoją sztukę. Ale po ubiegłorocznym sukcesie na jednym z festiwali postanowiła, po czteroletniej przerwie, do niej powrócić w nowej obsadzie i z nowymi pomysłami. Do współpracy zaprosiła też troje absolwentów. Nad spektaklem pracowali przez całe wakacje. 


Powroty


Klamrą spinającą przedstawienie są słowa piosenki pochodzące z epilogu „Pana Tadeusza”: „Kraj lat dziecinnych! On zawsze zostanie / Święty i czysty jak pierwsze kochanie”. Kto, jak nie właśnie młodzież wie najlepiej, czym jest pierwsze zakochanie. To skomplikowane uczucie jak emocje nastolatków. Może dlatego tak dobrze pasują do nich teksty polskiego wieszcza narodowego, które w ustach młodych aktorów brzmią jak ich własne słowa. – Samotność, nieszczęśliwa miłość, tęsknota, poczucie wyobcowania, rozterki. Okazuje się, że Mickiewicz, który na języku polskim jest traktowany jak dopust Boży, nudny i drętwy, nagle zaczyna żyć. Młodzież odkrywa, że to jest o nich – mówi s. Benedykta.


– Kiedy występowałem w liceum, nie miałem jeszcze bladego pojęcia, o czym śpiewam. Teraz, po 4 latach, kiedy poczułem, niepewność, strach przed przyszłością, tęsknotę za „krajem lat dziecinnych”, za tymi wszystkimi dobrymi chwilami, kiedy byłem pewny swojego życia, kiedy było prościej, kiedy życie nie wydawało się takie straszne i przerażające – zrozumiałem to bardziej – mówi Kacper Górak, grający Mistrza. Ma świadomość, że sentymentalny powrót do przeszłości może być frustrujący. – Nie chcę wracać do tego, co było, marzę tylko o tym, żeby czuć się tak, jak wtedy, przypomnieć sobie, co mnie budowało, i szukać tego na nowo. Nigdy nie da się powrócić do poprzedniej wersji siebie, ponieważ zawsze pozostają z nami doświadczenia, które nas ukształtowały. Chodzi o to, żeby przywołać w pamięci, co czyniło mnie szczęśliwym. Teraz sobie przypomniałem i już wiem, jak iść dalej – dodaje.


« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy