Nowy numer 48/2022 Archiwum

Nie uciekał od krzyża

Przez całe swoje kapłańskie życie nie wybudował żadnej świątyni. Nie miał też duszpasterskich dokonań. Mimo to zmarły ks. Jan Pas pięknie zapisał się w historii lokalnego Kościoła.

Mówił o tym jeden z jego kolegów podczas pogrzebu. – Pamiętam go z seminarium. Był bardzo rozmodlony i pracowity. Po nocach przepisywał na maszynie kazania, katechezy czy skrypty, miał na to pozwolenie przełożonych. Również jego kapłaństwo było nietypowe. Pracował jako wikariusz tylko w jednej parafii. Nie zdążył się jakoś szczególnie zapisać w jej historii, ponieważ bardzo szybko się rozchorował. Trudno w ogóle mówić o jego dokonaniach w ludzkim tego słowa znaczeniu. Ale myślę, że być może w szpitalnym łóżku ze swoim cierpieniem był bliżej Jezusa niż my przy ołtarzu. Wziął na swoje barki krzyż i od niego nie uciekał. Widocznie w takiej roli potrzebował go Bóg – dodał ks. Andrzej Dziełak z archidiecezji wrocławskiej.

Przemawiał w imieniu całego rocznika święceń, do którego wraz z ks. Janem Bagińskim i ks. Zbigniewem Wolaninem należał zmarły kapłan.

Uroczystości pogrzebowej, która odbyła się 19 września w kaplicy cmentarnej przy parafii św. Stanisława i św. Wacława w Świdnicy, przewodniczył bp Marek Mendyk.

– Z wiekiem przychodzi przekonanie, że życie tylko dla siebie jest co najmniej bezsensem. Jednak nawet ci, którzy dniem i nocą poświęcają się dla innych, mogą nie dowierzać słowom św. Pawła: „Nikt z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie” (Rz 14,7) – cytował Apostoła Narodów biskup świdnicki.

Mówił też o wdzięczności względem ks. Jana Pasa oraz przybliżył jego życiorys.

Ksiądz Jan urodził się 3 maja 1947 r. w Przedborzu koło Kolbuszowej, wówczas w diecezji tarnowskiej, w rodzinie rolników Zofii i Jana. Ojciec wcześnie zmarł, a mama sama wychowywała sześcioro dzieci. Jan był najmłodszy. Dzień po urodzeniu został ochrzczony w miejscowym kościele. Uczęszczał do Szkoły Podstawowej w Przedborzu, a potem chciał wstąpić do Niższego Seminarium Duchownego w Tarnowie, ale nie został przyjęty z braku miejsc. Wkrótce seminarium zostało zamknięte przez władze. Jan uczęszczał do Liceum Ogólnokształcącego w Kolbuszowej, gdzie w 1965 r. zdał egzamin dojrzałości.

Po maturze, za podpowiedzią proboszcza, wstąpił do Seminarium Duchownego we Wrocławiu. Święcenia kapłańskie przyjął 29 maja 1971 r. w katedrze wrocławskiej z rąk abp. Bolesława Kominka. Jako wikariusz rozpoczął posługę w parafii św. Jerzego w Wałbrzychu, ale już po roku ciężko zachorował. Pomagał duszpastersko w różnych miejscach. Często przebywał w szpitalach. Od kilku lat mieszkał w Domu Księży Emerytów w Świdnicy. Zmarł w świdnickim szpitalu wieczorem 15 września.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy