Nowy numer 5/2023 Archiwum

Anioły z Pomocnego Wzgórza

Porwali się na szalony pomysł – kupili budynek w górach, aby stworzyć wioskę dziecięcą. Chcą pomagać, ale sami też potrzebują wsparcia.

Dom w Michałkowej, który od kilku miesięcy jest własnością Marty i Andrzeja Zarzyckich, wygląda jak wielki plac budowy. Już niedługo małżonkowie zamieszkają tutaj wraz z rocznym synem, a także kilkorgiem dzieci, dla których staną się nową rodziną. – Idea Pomocnego Wzgórza wzięła się z dwóch pasji – pomagania innym i miłości do gór – tłumaczy Andrzej Zarzycki.

Kamyk do kamyka

Andrzej miał burzliwą młodość. Używki, alkohol, imprezy. Spędził rok w Kopenhadze, gdzie raczej dobrze się bawił niż ciężko pracował. Gdy wrócił, postanowił zrobić coś ze swoim życiem. Dostał pracę jako terapeuta zajęciowy w domu dla przewlekle psychicznie chorych w Piekarach Śląskich, gdzie mieszkał. Tak zaczął się nowy rozdział w jego życiu, który doprowadził go do miejsca, w którym jest dzisiaj. – Po pierwszych miesiącach w DPS zobaczyłem, że pomaganie ludziom daje największy „haj” na świecie – mówi Andrzej. Nie była to prosta praca, ale czerpał z niej energię, a przede wszystkim tam właśnie poznał swoją przyszłą żonę, Martę. Od kilku lat żyją pomysłem stworzenia wioski dziecięcej. Wiosną tego roku Andrzej zawierzył swoje plany Matce Bożej Piekarskiej. Klucze odebrali 13 sierpnia, a próg swojego nowego domu przekroczyli dwa dni później, w uroczystość Wniebowzięcia NMP. – Tutaj będzie grota dla Matki Bożej, którą zabierzemy z Piekar – Andrzej wskazuje miejsce tuż przy stawie, z którego rozpościera się widok na dom i góry. Na razie na ziemi leży sterta kamieni, z której powstanie grota. Każdy, kto przyjeżdża, aby pomóc, może dorzucić swój kamień. – Matka Boża będzie na to wszystko spoglądała i czuwała nad nami. Będzie można usiąść na ławeczce, pomodlić się i zażyć trochę spokoju – dodaje i proponuje przyniesienie kamienia znad rzeki.

Fundament

Pomocne Wzgórze docelowo ma być rodzinnym domem dziecka bazującym na kilku filarach. Pierwszym będzie praca z przeszłością dziecka, której głównym elementem jest psychoterapia. To coś, czego brakuje w instytucjonalnych domach dziecka. – Trzeba wpierw wysprzątać bałagan, który dzieci mają w głowach – przekonuje mężczyzna. Pragnieniem Andrzeja jest, aby dom był otwarty dla wszystkich. Każdy chętny będzie mógł za darmo spędzić tutaj czas, ofiarowując swoją pracę, ale też pokazując dzieciom, że świat jest różnorodny. Kontakt z innymi ludźmi będzie dla dzieciaków dobrym treningiem kompetencji miękkich. Trzecim filarem jest natura, która sama w sobie ma wymiar terapeutyczny. – Będziemy mieli alpaki, owce i kury, a w przyszłości także pszczoły. To jest nowy trend – seanse relaksacyjne wśród dźwięku owadów i zapachu propolisu – mówi Andrzej. Chce też uczyć wartości pracy i zakorzenić w dzieciach świadomość, że nie ma nic za darmo. Dlatego m.in. latem otworzą kawiarenkę dla turystów, w której podopieczni będą mogli zarobić własne pieniądze. Ostatnim filarem jest wiara, bez której cały ich pomysł nie miałby najmniejszego sensu. – Wszystko będzie się działo w duchu Ewangelii. Chcemy przekazać to, w co wierzymy – dodaje.

Potrzebna pomoc

Andrzej wykazuje się niespotykaną determinacją. Na pierwszy rzut oka dom wydawał się w lepszym stanie. Planował wymienić jedynie poszycie dachowe, ale szybko okazało się, że cała więźba jest w tragicznym stanie. Jej wymiana spowodowała naruszenie konstrukcji ścian i podłóg, przez co konieczne stało się podjęcie generalnego remontu połowy budynku. – Wszystkie oszczędności poszły na dach. Dlatego apelujemy o wszelką pomoc: worek zaprawy, panel, płyta OSB – wymienia. Ostatnio dostałem pół wiadra farby. Na pewno ją wykorzystamy – dodaje. Obecnie najpilniejszą potrzebą są płyty OSB i styropian do pokrycia i ocieplenia ok. 100 m kw. dachu i stropu.

Ludzi, którzy uwierzyli w marzenia Andrzeja, jest coraz więcej. Wielu z nich to przyjaciele, którzy pójdą za nim w ogień, bo sami kiedyś doświadczyli od niego pomocy. Andrzej nazywa ich aniołami Pomocnego Wzgórza. Jest przekonany, że takich aniołów jest dużo więcej, nie boi się więc prosić o pomoc. – Stałem się żebrakiem nadziei – mówi z uśmiechem. Do końca listopada aktywna jest zbiórka (www.zrzutka.pl/a7jagr), a więcej informacji można znaleźć na stronie facebookowej Pomocnego Wzgórza.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy