Nowy numer 4/2023 Archiwum

Od dekady zachęcają do słuchania dobrej muzyki

Jedną z pierwszych ich inicjatyw w Świdnicy były koncerty adwentowe. Dziś Zuzanna i Maciej Batorowie ze sztabem ludzi porywają melomanów grą na biało-czarnych klawiszach organów.

ks. Przemysław Pojasek: Jak rodziła się fundacja i skąd pomysł na nazwę?

Zuzanna Bator: Fundacja Dobrej Muzyki powstała w 2012 r. z inicjatywy dwojga organistów – mojej i mojego męża Macieja Batora. Od początku w zarządzie był także mój brat Piotr Zapałowicz, a cztery lata później dołączyła obecna wiceprezes Ida Radecka.

Pomysł założenia fundacji podsunął nam ojciec Maćka prof. Andrzej Bator. Widząc nasz koncertowy entuzjazm, zasugerował, byśmy po powrocie ze studiów w Stuttgarcie założyli niezależną organizację pozarządową. Od początku też chcieliśmy organizować międzynarodowe festiwale organowe. Co do nazwy, to pierwszą łacińską wkrótce zmieniliśmy na krótszą i bardziej sugestywną – Fundacja Dobrej Muzyki. Promujemy dobrą muzykę z akcentem na organy, zgodnie z naszą misją, którą jest uczenie lepszego rozumienia muzyki organowej.

Świętujecie w tym roku jubileusz 10-lecia. Jakie wydarzenie było waszym największym sukcesem?

Przez ten czas zorganizowaliśmy ponad 200 koncertów w ramach różnych cykli takich jak: Międzynarodowy Festiwal Organowy im. Christiana Schlaga, Koncerty Ziemi Świdnickiej, Symfoniczne Organy Schlaga czy Koncerty Zimowe. Zbudowaliśmy zespół fundacji, w którym cztery osoby zajmują się naszymi projektami zawodowo. Występowaliśmy w kilkunastu miejscowościach, zapraszając artystów z różnych krajów Europy i świata, m.in. z Niemiec, Francji, Holandii, Kolumbii czy Korei Południowej. Współpracujemy z Ministerstwem Kultury, samorządami lokalnymi, fundacjami korporacyjnymi, parafiami katolickimi i ewangelickimi, przedsiębiorstwami i mecenasami, a także innymi organizacjami pozarządowymi. Największym sukcesem jest według mnie zachowanie ciągłości działania, mimo szybko zmieniających się okoliczności, jak pandemia koronawirusa czy niestabilna sytuacja u wschodnich sąsiadów. W 2020 r. nauczyliśmy się organizować koncerty online, nagrywać i montować materiały wideo, transmitować na żywo i retransmitować nagrane wydarzenia. Podczas gdy część instytucji wstrzymała swoje działania, my mieliśmy dużo pracy. Obecnie również przygotowujemy i realizujemy kilka inicjatyw równolegle, więc nie narzekamy na brak zajęć. Jest to możliwe przede wszystkim dzięki Przyjaciołom Dobrej Muzyki – regularnym darczyńcom fundacji, którzy współtworzą ten sukces oraz wszystkie nasze koncerty.

Czy wiele osób angażuje się w Wasze działania? Chce pomagać?

Przede wszystkim ludzie potrzebują dobrej muzyki. Chętnie przychodzą na koncerty, na których dobrze się czują. Mogą odetchnąć, oderwać się od codzienności, przeżyć coś wyjątkowego. Niektórzy melomani traktują nasze koncerty jak praktykę uważności. Dla innych jest to okazja do nauczenia się czegoś nowego. Chcemy, by słuchacze wiedzieli, czego słuchają, dlatego drukujemy programy i staramy się powiedzieć kilka zdań na temat organów oraz wykonywanej na koncercie muzyki. Jeśli byli zadowoleni, przychodzą ponownie, a także zapraszają znajomych. Po każdym koncercie otrzymujemy maile, esemesy, a pod transmisjami koncertów czytamy sporo komentarzy uczestników. Jedni chwalą, inni zadają pytania. Czasem ktoś dzieli się swoimi uwagami krytycznymi, co także jest bardzo cenne. Informacja zwrotna od melomanów jest nie do przecenienia, bo pomaga nam lepiej poznać odbiorców, ich zainteresowania i potrzeby. Ponadto wdzięczni słuchacze dowiedziawszy się, że fundacja działa przede wszystkim dzięki darowiznom – hojnie nas wspierają. Środki przekazują bezpośrednio po koncercie lub na konto. Jesteśmy za to niesamowicie wdzięczni! Z roku na rok zaangażowanie jest coraz większe. Partnerów projektów także przybywa i to bardzo nas cieszy. Początkowo trzeba było długo pozyskiwać zaufanie gospodarzy wyjątkowych kościołów, by zgodzili się na organizację koncertów. Teraz sami dzwonią czy piszą i zapraszają do współpracy. Jest to bardzo budujące. Zdradzę, że w 2023 r. spodziewamy się kilku nowych miejsc na mapie koncertowej.

A czego przez tych 10 lat zabrakło i jakie macie plany na kolejne 10?

Hmm… na początku działalności nie mieliśmy wiedzy na temat prowadzenia organizacji pozarządowych i wstydziliśmy się prosić o wsparcie. Dziś wiemy, że ludzie chcą nas wspierać, jeśli dowiedzą się, jak można z nami współpracować. Z radością rozwijamy fundraising i uczymy się, jak to działa. Bardzo dużo nauczył nas Szczepan Kasiński z agencji fundraisingowej Armiger. Dzięki niemu zaangażowaliśmy kilkuset darczyńców w kilku już akcjach crowdfundingowych – opartych na finansowaniu społecznym. Od początku wiedzieliśmy, czego chcemy i czego nie chcemy, i to się nie zmieniło. W ciągu najbliższych pięciu lat zamierzamy poszerzyć grono partnerów, by współorganizować koncerty w wielu innych miejscowościach, nie tylko na terenie Dolnego Śląska. Chcemy też zachęcać do konsultacji i współpracy w sprawie remontów czy rekonstrukcji organów piszczałkowych. Zauważyliśmy, że część księży proboszczów lub zaangażowanych parafian chciałaby organizować w swoich kościołach koncerty organowe, ale nie jest to możliwe, ponieważ instrumenty nie są w stanie koncertowym lub nie znajdują się pod stałą opieką organmistrzowską. W takich sytuacjach Maciej, mający już pewne doświadczenie w roli eksperta, chętnie służy radą. Może napisać ekspertyzę i podpowiedzieć, jak przywrócić organy do użytku, od czego warto zacząć reparacje i jakich specjalistów zaangażować. Znamy piękne kościoły o potencjale koncertowym, w których przeszkodą w organizowaniu wydarzeń są niesprawne organy. Chcielibyśmy objąć takie miejsca opieką merytoryczną i wspierać gospodarzy w podejmowaniu trudnych decyzji. Pracujemy także nad pewnym ambitnym międzynarodowym projektem edukacyjnym, ale na razie nie mogę powiedzieć nic więcej.

Czy któreś z miejsc koncertów jest szczególnie istotne dla Fundacji Dobrej Muzyki?

Większość naszych koncertów odbywa się w Kościele Pokoju w Świdnicy. To w tej wyjątkowej świątyni, wpisanej na listę światowego dziedzictwa UNESCO, znajdują się największe organy w regionie – opus magnum świdnickiej firmy Schlag i Synowie. To tutaj, dzięki otwartości i życzliwości gospodarza, biskupa ewangelicko-augsburskiego ks. Waldemara Pytla, od siedmiu lat organizujemy Międzynarodowy Festiwal Organowy im. Christiana Schlaga oraz szereg innych inicjatyw. Jesteśmy również związani z kościołem pw. św. Józefa w Świdnicy, w którym możemy działać od początku istnienia fundacji i organizować koncerty adwentowe.

A jak wyglądały początki tego cyklu?

Pierwsze koncerty adwentowe zorganizowaliśmy w Świdnicy w 2011 r., krótko po przeprowadzce. Maciej był wówczas organistą kościoła św. Józefa. Ówczesny proboszcz ks. Piotr Śliwka dowiedziawszy się, że jestem organistką, zapytał mnie, kiedy zagram koncert. Szybko popatrzyłam w kalendarz i powiedziałam, że w grudniu, w Adwencie. Studiowałam wtedy w Stuttgarcie i organizacja koncertów w Świdnicy to było coś zupełnie nowego. Nie wiedzieliśmy tak naprawdę, czy ktokolwiek przyjdzie, czy będzie zainteresowanie. Jednak już podczas pierwszego koncertu kościół był praktycznie pełny, a dwa kolejne również miały świetny odbiór. Od tamtej pory kontynuujemy tę tradycję i zachęcamy świdniczan, by w Adwencie zatrzymali się na chwilę i odetchnęli przy muzyce klasycznej. W tym roku również zapraszam serdecznie do sanktuarium św. Józefa w Świdnicy 11 grudnia o 17.00 na występ znakomitej sopranistki Dagmary Barny z akompaniamentem Macieja Batora i 18 grudnia o 17.00 na koncert wyjątkowych gości z Krakowa – duetu Jadwigi i Arkadiusza Bialików na skrzypce i organy. W programach znajdzie się muzyka barokowa i romantyczna z akcentami adwentowymi. Wstęp na oba koncerty jest bezpłatny.

Który z cyklicznych projektów jest dla was najważniejszy?

Flagową inicjatywą jest Międzynarodowy Festiwal Organowy im. Christiana Schlaga. Jego celem jest pokazanie różnorodności instrumentów budowanych przez świdnicką firmę Schlag i Synowie. Firma działała na przełomie XIX i XX wieku i budowała wysokiej jakości organy piszczałkowe do wielu miejsc na całym świecie. Wyprodukowała ponad 1000 instrumentów. Do dziś sprawnych jest około 700. W Świdnicy jest kilka organów Schlaga, z różnych okresów działalności przedsiębiorstwa i w różnym stanie. Instrumenty tej firmy są wysoko cenione przez organistów z Polski i zagranicy. Wielu chce przyjechać do Świdnicy, by tutaj zagrać.

Wspomniała Pani o zespole fundacji. Kto go tworzy i jak pracujecie?

Zarząd to cztery osoby mieszkające w trzech miastach: Świdnicy, Wrocławiu i Krakowie. Pracujemy ze sobą zdalnie, starając się co najmniej raz na kwartał spotkać na żywo. Każdy członek zarządu pełni inną funkcję. Ja jako dyrektorka artystyczna planuję koncerty, konsultuję ich programy, kontaktuję się z artystami, mecenasami i darczyńcami. Ida Radecka opracowuje ze mną strategię, koordynuje projekty i kontaktuje się z partnerami fundacji. Mój mąż jest odpowiedzialny za instrumenty, na których koncertujemy, tworzy ekspertyzy organów i bada dziedzictwo muzyczne firmy Schlag. Piotr Zapałowicz natomiast konsultuje teksty i pisma, które piszemy. Dba także o PR. W biurze pomaga nam wspaniała i pomocna Justyna, współpracujemy także z księgową, prawnikiem, informatykami i wolontariuszami w różnym wieku.

Co warto jeszcze o fundacji wiedzieć? Gdzie szukać informacji?

Zainteresowanych koncertami i naszą działalnością zapraszamy do zapisu na newsletter na stronie www.fundacjadobrejmuzyki.pl. Zapisani jako pierwsi dowiadują się o wszystkich inicjatywach. Koncerty transmitujemy na żywo na profilu Fundacji Dobrej Muzyki na Facebooku. Na naszym kanale YouTube znajduje się sporo filmów na temat budowy i działania organów, np. popularna seria „Niech to Schlag” oraz nagrania koncertów realizowanych w ubiegłych latach przez firmę Ars Sonora. Aktywnie prowadzimy także konto na Instagramie.• przemyslaw.pojasek@gosc.pl

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy