Czas katedralnej wieży

Przez kilka stulecia świdniczanie żyli w rytmie zegara, górującego nad śródmiejską zabudową. Już niedługo odnowione tarcze z czarnym tłem i złotymi oznaczeniami znów odmierzać będą upływ chwil w stolicy diecezji.

Historia zegarów na wieży świdnickiej katedry sięga początku XVI wieku. Najpierw był prosty mechanizm z jednym 24-godzinnym wskazaniem i dzwonem wybijającym godziny, później kolejne pożary i wojny niszczyły jego tarcze i dzwony, zmuszając do ciągłej odbudowy. Z czasem pojawił się już bardziej zaawansowany, czterotarczowy zegar z wahadłem, a w końcu – nowoczesny mechanizm z charakterystycznymi czarnymi tarczami i złotymi cyframi, który przez wiele dziesięcioleci codziennie porządkował czas w Świdnicy. Nawet gdy kolejne konflikty pozbawiały wieżę części dzwonów, sam zegar trwał, naprawiany i odnawiany przez opiekunów. Zatrzymał się dopiero wtedy, gdy odszedł ostatni z nich, jakby wraz z nim skończyła się pewna epoka w historii miasta.

Czas na remont

W tym roku nadarzyła się okazja, by zegar odzyskał dawny blask. – W styczniu rozpoczęto pierwszą od 130 lat, gruntowną konserwację kamiennej elewacji wieży, w związku z czym, analogicznie do sytuacji sprzed ponad wieku, całą wieżę otoczyły rusztowania. Stworzyło to niepowtarzalną szansę do kapitalnego remontu czterech ogromnych tarcz zegarowych i ich mechanizmu wskazówkowego, który właśnie został ukończony. Wieżę znowu zdobią cztery tarcze w oryginalnym czarnym kolorze, ze złotymi cyframi i wskazówkami – podkreśla ks. Marcin Gęsikowski, proboszcz parafii katedralnej.

Wskazówki i przekładnie odnowiono, wyważono i zamontowano ponownie. Nie było to jednak łatwe przedsięwzięcie. – Trudności wynikały nie tylko z wysokości, na jakiej umieszczone są tarcze zegarowe, lecz także z ich rozmiarów i wagi oraz z liczby elementów składowych. Wskazówek na tarczach jest „tylko” 8, lecz cyfr aż 60, okrągłych indeksów minutowych i godzinowych – 240. Wszystkie wymagały dokładnego oczyszczenia z brudu i nalotu, a na ich pozłocenie zużyto aż 6 metrów kwadratowych 24-karatowego złota w płatkach, które stanowi nie tylko ozdobę zewnętrznych części zegara, lecz jest również doskonałym zabezpieczeniem przed utlenianiem i korozją – dodaje.

Lucyna Szpilakowska, która od lat współpracuje z ks. Marcinem przy realizacji projektów historyczno-konserwatorskich, zaznacza, że pomimo tego, iż renowacji zegara wieżowego podjął się najlepszy na Śląsku fachowiec Adam Mroziuk, a wynajem rusztowań był finansowany z projektu na konserwację elewacji wieży, to problemów nie brakowało. – Gonił nas czas, bo w pewnym momencie otrzymaliśmy informację, że rusztowania będą zdjęte wcześniej niż planowano. To okazało się później fałszywym alarmem, ale kosztowało nas sporo nerwów. Na szczęście dzięki jednemu ze świdnickich zakładów przemysłowych, który podjął się renowacji tarcz, i firmie alpinistycznej, która je ściągnęła i zawiesiła z powrotem, jak również konserwatorowi zabytków, który wziął na warsztat wszystkie elementy wymagające pokrycia złotem, udało się ukończyć całe przedsięwzięcie w terminie – mówi L. Szpilakowska.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.
« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..