Posługujący w parafii Podwyższenia Krzyża Świętego na Podzamczu ks. Gargasewicz zdeklasował konkurencję w kategorii "działalność społeczna i charytatywna", o czym pisaliśmy w marcu (więcej TUTAJ). W finale zdobył ponad 12 tys. głosów - dwukrotnie więcej niż laureaci drugiego i trzeciego miejsca. Miesiąc później odbyła się uroczysta gala, na której duchowny diecezji świdnickiej odebrał statuetkę i dyplom za zasługi.
Działalność charytatywna ks. Gargasewicza od lat stanowi przykład konsekwentnego łączenia wiary z konkretnym działaniem. Jego droga pokazuje, że pomoc drugiemu człowiekowi nie może ograniczać się do deklaracji - musi przyjmować formę realnego wsparcia, szczególnie tam, gdzie pojawiają się cierpienie i wykluczenie.
Punktem zwrotnym w jego posłudze była powódź w 1997 roku. To właśnie wtedy, jako młody proboszcz, stanął wobec dramatycznych potrzeb lokalnej społeczności. - To był dla mnie moment graniczny. Początek mojej posługi jako proboszcza. Stanąłem wtedy przed sytuacją, w której słowa pocieszenia to za mało - trzeba było podstawowych środków do życia, wody, żywności i transportu. To doświadczenie ukształtowało we mnie postawę, którą ktoś kiedyś nazwał "menedżerem miłosierdzia" - wspomina ks. Gargasewicz.
Z biegiem lat jego działalność nabierała coraz bardziej zorganizowanego charakteru. Organizował pomoc dla rolników dotkniętych klęskami żywiołowymi, inicjował dożywianie dzieci i wspierał osoby niepełnosprawne. Kluczowym obszarem jego pracy stało się jednak tworzenie struktur medycznych w ramach Caritas, w tym placówek rehabilitacyjnych, opieki długoterminowej oraz hospicjum. - Praca w NZOZ Caritas jest dla mnie osobiście ważna, bo pozwala mi dotykać realnego cierpienia i nie zostawiać człowieka samego z chorobą. To nie tylko organizacja czy zarządzanie, ale przede wszystkim odpowiedzialność za ludzi, którzy często znajdują się w najtrudniejszym momencie życia. W takich chwilach liczą się obecność, profesjonalizm i serce - podkreśla.
Równolegle ks. Gargasewicz budował wspólnotę parafialną, tworząc miejsca wsparcia dla najuboższych, jak jadłodajnia czy przestrzenie integracji społecznej. Jego podejście opiera się na przekonaniu, że Kościół powinien być blisko człowieka w każdej sytuacji. - Dla mnie praca charytatywna to nie dodatek, a fundament kapłaństwa. W chorym i potrzebującym trzeba zobaczyć żywego Chrystusa. Wiara bez konkretnego czynu pozostaje teorią, dlatego trzeba ją realizować w codzienności. To właśnie w tych najprostszych gestach pomocy objawia się jej prawdziwa siła - dodaje.








