W połowie drogi pielgrzymi zmierzający do Sanktuarium Matki Bożej Dobrej Rady zawsze zatrzymują się na ucztę. Najpierw czeka ich słodki poczęstunek, potem konferencja i Eucharystia, na której modlą się w niesionych intencjach.
Po drodze ze Świdnicy (zobacz: Na majówkę do Sulistrowiczek ) pierwszy przystanek od lat pielgrzymi mają w Gogołowie. Jeszcze przed granicą wsi 1 maja powitał ich proboszcz miejscowej parafii - ks. Andrzej Majka. Wyjechał po nich quadem, zapraszając na poczęstunek przygotowany przez mieszkańców i konferencję, którą w kościele wygłosił o. Rafał Kwiecień. Rozpoczął ją od krótkiego świadectwa doświadczenia matczynej opieki Matki Bożej.
- Urodziłem się dosyć wcześnie, dwa tygodnie brakowało do siódmego miesiąca. Ważyłem 750 gramów. Było zagrożenie życia. Zostałem ofiarowany Matce Bożej Jasnogórskiej. Otrzymałem chrzest, dostałem szkaplerz i już na drugi dzień wyszedłem ze szpitala. Rodzice dali mi na imię Rafał, co dosłownie oznacza "Bóg uzdrawia" - wspominał paulin.
Droga do GogołowaNawiązując do tegorocznego hasła roku duszpasterskiego "Uczniowie-misjonarze” zachęcał, by nie było ono jedynie sloganem, ale zaproszeniem do wcielenia go w życie.
- Najpierw powinniśmy być uczniami. Nie można być misjonarzem, jeśli wcześniej się nie jest uczniem. Uczeń to ktoś, kto słucha. To ktoś, kto chce się uczyć, kto pozwala się prowadzić. I kiedy czytamy Ewangelię, to uczniowie najpierw są blisko Jezusa Chrystusa, patrzą na Niego, słuchają Jego słów, obserwują Jego życie. Bo bycie uczniem oznacza zatrzymanie się, zasłuchanie w słowa Boga, przyjęcie Jego słowa, nawet wtedy, kiedy ono jest trudne, wymagające. Po to, by to słowo przemieniało nasze myślenie, serce, nas całych - przekonywał o. Rafał Kwiecień.
Pokazywał, że wzorem takiej postawy jest Maryja, która towarzyszyła Jezusowi, słuchała Go od najmłodszych lat aż po krzyż. Zachęcał do zawierzenia jej swojego życia i naśladowaniu jej pokornej postawy.
Po zakończeniu konferencji pątnicy udali się do sąsiednich Wir, gdzie odbyła się Msza św. Przewodniczył jej ks. Krzysztof Ora, a homilię wygłosił ks. Mateusz Hajder.
- Mimo, że do Niedzieli Świętej Rodziny pozostało nam około 250 dni, to można powiedzieć, że przeżywamy jakby przedsmak tego święta. Bo dziś wspominamy św. Józefa, Maryję z racji na miesiąc maj, a w Eucharystii spotykamy Pana Jezusa. Można więc powiedzieć, że Święta Rodzina towarzyszy nam w drodze do Sulistrowiczek. Idziemy do Matki Bożej Dobrej Rady, ponieważ dobrych rad potrzebujemy zawsze, non stop, przez cały rok. Są nam one potrzebne na drodze życiowej. I o tej drodze mówi dzisiaj Ewangelia. Drodze, którą jak słyszymy, jest sam Jezus. Nikt nie przechodzi do Ojca inaczej, jak tylko przez Niego. Nie ma więc innej drogi do zjednoczenia z Bogiem niż Chrystus, który jest obecny w swoim Kościele, w sakramentach, w słowie - wymieniał wikariusz parafii w Witoszowie.
Po Mszy św. pątnicy ruszyli w drogę do Sulistrowiczek. Na miejscu powitał ich ks. Jakub Bartczak, miejscowy proboszcz.
- Gratuluję wam dojścia tutaj do sanktuarium. Nie wyglądacie na zmęczonych, więc polecam, żeby sobie w ciszy jeszcze obgadać z Maryją różne sprawy osobiste. Przypominam, że to sanktuarium na co dzień jest otwarte i Maryja, wiem to z doświadczenia, mówi cicho, delikatnie, więc polecam, żeby Ją odwiedzać, pytać i w Nią się wsłuchiwać - zachęcał.
Pielgrzymi wspólnie podziękowali Matce Bożej i odmówili Litanię Loretańską.
- Matko Dobrej Rady, Ty zawsze radzisz nam dobrze, zawsze jesteś blisko. Ty nas prowadzisz, Ty dajesz nam swoją miłość, Ty się nami cieszysz, więc Tobie chcemy podziękować. Chcemy oddać Ci nasze serca, jak małe dzieci, modląc się tą modlitwą, którą od wieku gromadzi nas w miesiącu maju - wprowadzał ks. Adam Woźniak.
Głos zabrał też ks. Krzysztof Ora, dziękując współorganizatorom: służbie porządkowej, księżom, muzycznym i wszystkim, którzy się zaangażowali w przygotowania.
- Obliczyliśmy z ks. Przemkiem, że tegoroczna to 24. pielgrzymka, więc w przyszłym roku będziemy obchodzili jubileusz. To do czegoś zobowiązuje. Nie wiem, czy będzie jakiś bal, koncert czy party, ale dobrze byłoby ten czas jakoś wyróżnić, podziękować Matce Bożej za ćwierć wieku dobrych rad - zakończył.