Mszy św. w katedrze oraz procesji eucharystycznej ulicami stolicy diecezji przewodniczył biskup świdnicki Marek Mendyk, który przypomniał, że Eucharystia jest najpełniejszym znakiem Bożej miłości i źródłem chrześcijańskiej jedności.
Centralne uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa w Świdnicy tradycyjnie rozpoczęły się Eucharystią sprawowaną w Katedrze pw. św. Stanisława i św. Wacława pod przewodnictwem biskupa świdnickiego Marka Mendyka. W homilii pasterz diecezji zwrócił uwagę, że choć dla wielu osób Boże Ciało kojarzy się przede wszystkim z procesją, jej znaczenie jest znacznie głębsze niż tylko zachowanie wielowiekowej tradycji. – Kiedy myślimy o Bożym Ciele, na myśl przychodzi nam przede wszystkim procesja. Procesje są obecne we wszystkich religiach. Relacja do Boga istnieje nie tylko wewnątrz, ale potrzebuje również uzewnętrznienia. Należą do niej nie tylko modlitwa, śpiew czy milczenie, lecz również wspólne, uroczyste pielgrzymowanie ludzi wierzących wraz z ich Bogiem – mówił biskup.
Hierarcha wyjaśniał, że procesja eucharystyczna jest znakiem obecności Boga pośród ludzkiej codzienności i przypomina o związku wiary z całym światem stworzonym. – Liturgia nie jest prywatną rozrywką grupy. Chodzi w niej o to, co łączy niebo i ziemię, chodzi o ludzkość, o całe stworzenie. W procesji Bożego Ciała zostaje wyrażony niejako cieleśnie – przez kroczenie poprzez nasze miasta i wioski – związek wiary z ziemią, z całą rzeczywistością – podkreślał. Nawiązując do tradycji czterech ołtarzy, przypomniał ich symbolikę odnoszącą się do czterech stron świata oraz powszechnego wymiaru Ewangelii. Jak zaznaczył, błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem obejmuje cały świat, a Eucharystia jest znakiem obecności Boga pośród ludzi i całego stworzenia.
Centralnym motywem homilii była refleksja nad Eucharystią jako najpełniejszym objawieniem Bożej miłości. – Boże Ciało jest ostatecznie wyznaniem miłości – wyznaniem tego, że Bóg jest miłością. Wszystko, co robimy i mówimy podczas Bożego Ciała, jest tylko wariacją na jeden temat: czym jest i co czyni miłość. Miłość nie spala, lecz obdarowuje i w obdarowywaniu otrzymuje. Obdarowując, nie wyczerpuje się, lecz odnawia. Ponieważ Boże Ciało jest wyznaniem miłości, dlatego w jego centrum znajduje się tajemnica przemienienia. Miłość jest przemienieniem. Skoro istnieje miłość, istnieje również przemienienie, a skoro istnieje przemienienie, możemy mieć nadzieję – podkreślał biskup.
Po zakończeniu Eucharystii wierni wyruszyli ulicami miasta do kolejnych ołtarzy, przy których odczytywano fragmenty Ewangelii i udzielano błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem. Komentując Ewangelię przy pierwszym ołtarzu, biskup nawiązał do tajemnicy Paschy i Eucharystii jako przejścia ze śmierci do życia. – Jezus pozostał z nami w sakramencie Eucharystii, abyśmy każdego dnia mogli przechodzić ze śmierci do życia. Ewangelia jest zdolna przemieniać nasze serca, a Ciało Chrystusa daje nam siłę do kroczenia za naszym Mistrzem – mówił.
Przy drugim ołtarzu zwrócił uwagę na szczególną troskę Boga o ludzi słabych, zagubionych i potrzebujących. Podkreślał, że Eucharystia uczy chrześcijan solidarności z tymi, którzy znajdują się na marginesie życia społecznego. – Uczestnicząc w Eucharystii, adorując Najświętszy Sakrament, uczymy się trzymać nie z silnymi i wpływowymi, ale ze słabymi i zepchniętymi na margines. Nie możemy inaczej, ponieważ także nasz Mistrz – Jezus Chrystus – stoi po ich stronie – przypomniał. W tym kontekście mówił również o młodym pokoleniu, które – jak zaznaczył – często doświadcza duchowego zagubienia i potrzebuje przestrzeni do odkrywania wartości oraz budowania własnego kręgosłupa moralnego.
Rozważając Ewangelię o uczniach idących do Emaus przy trzecim ołtarzu, bp Mendyk przypomniał, że chrześcijaństwo jest drogą przeżywaną razem z Chrystusem. – Chrześcijaństwo jest wędrówką z Jezusem. Jeżeli chcemy być Jego uczniami, nie ma innej drogi niż ta, którą On wyznaczył. Uczestnicząc w Eucharystii, odkrywamy na nowo, że na drogach naszego życia nie jesteśmy sami – podkreślał. Przy ostatnim ołtarzu mówił natomiast o jedności, o którą modlił się Jezus przed swoją męką. Jak zaznaczył, Eucharystia jest najgłębszym doświadczeniem bliskości Boga, ale jednocześnie zobowiązuje wierzących do budowania jedności między sobą. – Nie można sobie wyobrazić większego zjednoczenia i bliskości niż w chwili przyjęcia Chrystusa do serca w Komunii Świętej – mówił.
Na zakończenie zachęcał wiernych do odwagi w dawaniu świadectwa wiary i czynieniu dobra pomimo przeciwności. – Drzewo, które rodzi owoce, zawsze jest obrzucane kamieniami. Nikt nie rzuca kamieniami w puste drzewo. Im więcej owoców, tym więcej lecących kamieni. Ale to nie znaczy, że mamy przestać rodzić owoce. To znak, że idziemy w dobrą stronę – podkreślił.