Biskup docenił wierność służb pielgrzymkowych

ks. Przemysław Pojasek ks. Przemysław Pojasek

dodane 03.08.2019 17:14

W Bobolicach wręczył najbardziej zaangażowanym odznaczenia diecezjalne. Ich postawę dał za przykład wierności Chrystusowi.

Teresa Nowak odbiera od biskupa diecezjalny pierścień. Teresa Nowak odbiera od biskupa diecezjalny pierścień.
PPDŚ

Okazją była pierwsza Msza św., w której uczestniczą wszyscy pielgrzymi, to bowiem w sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Bobolicach 2 sierpnia schodzą się dwa nurty świdnickiej pielgrzymki. To spotkanie stało się okazją, by podziękować tym, bez których trudno byłoby poprowadzić pątników do tronu Jasnogórskiej Pani.

- Musimy przyjąć przestrogę, że można być bardzo blisko Jezusa materialnie, podobnie jak mieszkańcy Nazaretu, można nosić Jego znak i imię, można praktykować Jego religię, a mimo to można Go nie znać i lekceważyć. Tragedia mieszkańców Nazaretu może stać się naszą tragedią. Zatem kontrolujmy siebie, stawiajmy sobie pytania: "Kim dla mnie jest dzisiaj Jezus? Co mnie z Nim łączy, czy jestem naprawdę Jego uczniem, czy uważam Go za najważniejszego?" - mówił w homilii.

Odpowiadając, zwrócił uwagę na postawę współczesnych chrześcijan, którzy nie chcą się angażować w życie religijne. - Wiemy, że u wielu chrześcijan ochrzczonych i bierzmowanych zanikła potrzeba religijnego świętowania. W niedzielę przykładni katolicy udają się do świątyni na celebrację Eucharystii, na słuchanie Bożego słowa, składają Bogu chwałę, niosą uwielbienie, składają dziękczynienie, przepraszają Boga i przedstawiają prośby. Ale są tacy, którzy udają się na zakupy, na wycieczki czy na imprezy. To są często nieświadomi katolicy, którzy utracili świadomość tego, kim są, świadomość swojego posłania. Ci tzw. wierzący niepraktykujący są tymi, którzy być może bez złości osłabiają kondycję, świętość naszego Kościoła - wyjaśniał.

Dał też przykłady braku miłości względem drugiego człowieka. - Może w naszych domach lekceważymy naszych najbliższych? Domownicy często potrafią być eleganccy dla osób obcych, tych, z którymi pracują czy spotykają się na co dzień, a jednocześnie być przykrymi dla najbliższych - mówił.

Na koniec Mszy św. zaprosił do prezbiterium wieloletnich współpracowników świdnickiej pielgrzymki. Dał ich za przykład oddania Kościołowi i drugiemu człowiekowi, zwłaszcza temu utrudzonemu drogą.

Wieczorem natomiast pielgrzymów odwiedził ks. Jakub Barczak, który - dając świadectwo - zaprezentował też kilka swoich piosenek.

Czytaj również: