• facebook
  • rss
  • Serce z kartonu

    dodane 21.03.2013 00:15

    Nikt nigdy nie czytał im bajek – muszą się tego nauczyć.

    Grażyna i Wojciech Frankowiczowie – ona nauczycielka w poprawczakowej szkole, on jej dyrektor – kiedy zaproponowali chłopakom teatrzyk cieni, wiedzieli, że to może boleć.

    Życie bez „Lokomotywy”

    Urodzili się, bo nie było wyjścia. Czasami dla „becikowego”, czasami z przyzwoitości, czasami dla zabawy albo na złość wszystkim wkoło. Bardzo szybko wywrócili świat matki, ewentualnie ojca, do góry nogami. A jeśli ktoś sobie tego nie życzy? Jeśli świat do góry nogami jest dla matki i ojca przykry i psuje im pomysł na życie? Jeśli przeszkadza w radości, w używaniu, w luzie albo „nicnierobieniu”? Wtedy dziecko jest wrogiem. Jeśli się go nie skrzywdzi, na pewno się je zaniedba. Nie ma spacerków. Nie ma pieszczot. Nie ma „poczytaj mi, mamo”. A co jest? Otchłań obowiązku życia. Muszę żyć – pomaga w pierwszych latach. Muszę sobie radzić – powtarza sobie pięciolatek. Muszę kombinować – przekonuje siebie „komunista”. Muszę kraść – wie dziesięciolatek. Muszę żyć – wraca u nastolatka, ale już ubrane w prawo do markowego ciucha, do zabawy, do normalności. A to kosztuje.

    Życie bez granic

    – Jeśli nikt nigdy nie nauczył cię, że wolność i miłość potrzebuje granic, to tego po prostu nie wiesz. To według tego po prostu nie myślisz, nie decydujesz, nie działasz. A to rodzi problemy. Gdy się konsekwencje problemów spiętrzą, przychodzi po ciebie policja. Masz skończone trzynaście lat, możesz stanąć przed sądem. Sąd nie widzi innego rozwiązania niż poprawczak. Jesteś skazany na resocjalizację. Trafiasz tutaj, do Świdnicy. Na początku jesteś zbuntowany albo zrezygnowany. Dopiero z czasem przyzwyczajasz się, poznajesz ludzi i możliwości. Trudno ci się do tego przyznać, ale cieszysz się, że masz, co jeść, że masz w kranie ciepłą wodę, że nie marzniesz, że komuś na tobie zależy, dlatego męczy cię, żebyś odrobił zadanie. Wszystko pięknie i ładnie, tylko – dlaczego dopiero teraz? – pytasz, a ja ci odpowiadam: To prawda, najbardziej tego wszystkiego potrzebowałeś, gdy byłeś niemowlęciem, gdy twoi koledzy szli do przedszkola, gdy trzeba było zaistnieć w gimnazjum. Stało się inaczej, ale to „inaczej” nie znaczy beznadziejnie – kończy swoją mowę powitalną poprawczakowy kapelan.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół