• facebook
  • rss
  • Ksiądz-siłacz

    ks. Roman Tomaszczuk

    |

    Gość Świdnicki 38/2013

    dodane 19.09.2013 00:00

    Chciał Maryi zrobić nietuzinkowy prezent urodzinowy. udało mu się. Bardzo mu zależało, żeby to było właśnie 8 września. Na chwałę Bożą, ale ku czci Maryi.

    Chociaż jest zafascynowany św. Janem Bosko, to nie poszedł do salezjanów, ale właśnie ukończył świdnickie seminarium – ks. Krzysztof Faron. Uwaga, będziesz mały Była piłka nożna, było bieganie, był rower. Gdy skończył 15 lat, kolega pokazał mu siłownię urządzoną w piwnicy. To było to! „Nic z tego, będziesz niski i krzywdę sobie zrobisz” – zawyrokowała mama. Krzysiek stanął przed lekarką. Ta wyrok mamy potwierdziła: „Jesteś za młody. Skończysz rosnąć, wtedy pogadamy”. Uszanował ich decyzję. Tymczasem powstała kolejna siłka, tym razem w dawnej kotłowni.

    Jedlina-Zdrój to niewielkie miasteczko, więc wieść szybko się rozniosła: jest gdzie ćwiczyć. Niedługo trzeba było czekać, żeby na sali można było spotkać wielu nastolatków szukających tu swej tożsamości, sprawdzających się w zdrowej męskiej rywalizacji, odkrywających, że siła i sylwetka przychodzi razem z cierpliwością, odpowiednią dietą i dyscypliną. Krzysiek nie chodził na siłownię, nie ćwiczył z ciężarami, ale w domu opracował sobie program ćwiczeń bez obciążeń: brzuszki, pompki, podciąganie na drążku – co do tego nie było zastrzeżeń. I czekał dwa lata.

    W dniu, gdy skończył lat 17, 4 kwietnia rozpoczął trening na poważnie. W dawnej kotłowni – po upewnieniu się u lekarza, że zasadniczo urósł już tyle, ile dane mu było. Wreszcie. – Podstawa to odpowiednia dieta: 5–6 posiłków dziennie, 2 g białka na każdy kilogram wagi ciała, do tego sen i dobry program treningowy – wylicza. Krótko i intensywnie – to coś dla mnie Rósł jak na drożdżach, tzn. nabierał masy, żeby potem móc ją modelować. Siła i wygląd – na tym mu zależało i było to w zasięgu jego możliwości. Co ważne, do treningów nie potrzebował zgranej paczki, poza tym mogły się one odbywać niezależnie od pogody. Na siłce był cztery razy w tygodniu po półtorej godziny za każdym razem.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół