• facebook
  • rss
  • Ucho igielne

    dodane 03.10.2013 00:00

    Podróże kształcą i przede wszystkim uczą spotkań z ludźmi. Przekonali się o tym osobiście pielgrzymi diecezji świdnickiej, którzy wrócili właśnie z ojczyzny Jezusa.

    Jestem tu już czwarty raz. Te miejsca są jak magnes, poza tym bardzo dobra oferta cenowa, poniżej 3000 zł – tak decyzję o kolejnym nawiedzeniu Ziemi Świętej uzasadnia Barbara, jedna z uczestniczek pielgrzymki. Podobnie pomyślało sto osób, które zdecydowały się spędzić ostatni tydzień września w ojczyźnie Jezusa. Głównie z ziemi kłodzkiej, wraz z pięcioma kapłanami (szerzej znanymi jako KKK), dzięki doskonałej organizacji zapewnionej przez jedno z wrocławskich biur podróży, pielgrzymowali w Roku Wiary, aby na nowo uwierzyć. Niewątpliwie było ku temu wiele okazji – w Ziemi Świętej niemal wszystko mówi o wierze. Jednak nie tylko kamienie, ruiny, kościoły i kaplice budowały wiarę pielgrzymów.

    Na długo zapadnie w pamięci świadectwo dane przez niezwykłego człowieka – przewodnika i archeologa Haniego Hayeka. Jego ojciec urodził się w miejscu, gdzie Salomon dobijał targu z królem Charamu. Matka pochodzi z Armenii, wzrastała w cieniu góry Ararat. To człowiek, którego historia jest żywą Ewangelią.

    Ziarnko gorczycy

    – Moja mama dała mi nie tylko życie, dała mi wiarę – mówi Hani Hayek. – Wszystkie moje siostry i moi bracia urodzili się w Bejrucie, ja urodziłem się w Galilei, a wychowywałem się w Nazarecie, tam, gdzie wychowywał się Jezus po powrocie z Egiptu – podkreśla z dumą. Kiedy był dzieckiem, 90 proc. mieszkańców Nazaretu było chrześcijanami, dzisiaj jest ich tylko nieco ponad 30. Obserwował, jak jego koledzy i koleżanki uciekają do Europy, Ameryki. Życie dla chrześcijan jest tu niełatwe, próbują znaleźć swoje miejsce między ciągłym sporem muzułmańsko-żydowskim. Dla wielu jest to zbyt trudne, dlatego wyjeżdżają. – My nie jesteśmy tu gośćmi! – bardzo żywo uzasadnia swoją decyzję pozostania w Ziemi Świętej Hani. – Tu są nasze korzenie, nie możemy stracić tych miejsc, Jezus nie urodził się w Watykanie – jego świadomość godności i misji jest wielka.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół