• facebook
  • rss
  • Najpierw punki, dziś apostołowie

    xrt

    dodane 13.02.2014 12:07

    "Jestem Saper, chciałbym opowiedzieć ci moją historię, kim byłem, jak odnalazłem Boga i jak Bóg działa w moim życiu" – to pierwsze zdanie broszury, która zawiera trzy świadectwa.

    Broszura jest rozdawana na spotkaniach ewangelizacyjnych prowadzonych przez dwa małżeństwa z Wałbrzycha: Kasi i Łukasza oraz Moniki i Arka. Ten ostatni jest pierwszy z całej czwórki. Pierwszy, który z punka stał się apostołem.

    – Nieważne, czy jesteś chłopakiem czy dziewczyną, ważne, że jesteś punkiem – śmieciem. – Byłem szczęśliwy, że jestem odpadkiem – opowiada Arek. – Subkultura daje ci poczucie przynależności, ważności i program na życie. Wystarczy, że założysz glany, kurtkę nabitą ćwiekami, że zrobisz sobie irokeza i wbijesz w różne miejsca kolczyki. Wystarczy, że poznasz ludzi, którzy wprowadzą cię w swój świat i szybko wejdziesz w swoją rolę, a przekonasz się, jak łatwo jest żyć – wspomina swoją punkową inicjację.

    Kiedy sięgnął dna, Jezus wezwał go jak kiedyś apostołów: po imieniu. To nie koniec analogii; wezwał i powołał do głoszenia Ewangelii: najpierw swojej dziewczynie, potem przyjaciołom. Dostał ogromnego kopa do życia. Kochał swoją żonę jak nigdy dotąd, kochał świat jak nigdy dotąd i kochał siebie jak nigdy wcześniej. Pokój wypełnił jego umysł i serce. Czuł, jakby ktoś wyjaśnił mu sens istnienia świata: miłość. Nie było już pytań, były odpowiedzi, tylko one. A właściwe tylko On: Bóg, o którym opowiadał mu świat.

    Co jednak było najbardziej zaskakujące? Że był trzeźwy. – Jeszcze dzień wcześniej potrzebowałem amfetaminy, halucynogennych grzybków czy marihuany, żeby czuć się szczęśliwym, teraz wystarczała mi miłość Boga – zapewnia.

    Dzisiaj są "Apostołami w glanach" – ludźmi niosącymi Dobrą Nowinę tym, którym na samą myśl o Kościele cierpnie skóra, którzy nie chcą słyszeć o księżach. Mają swoje internetowe radio z punkową chrześcijańską muzyką, prowadzą Krąg Biblijny, drukują broszury zachęcające do czytania i medytacji słowa Bożego. I żyją wiarą dla siebie, w małżeństwie, dla swoich dzieci i dla każdego, kogo spotykają na drodze swojego życia.

    O tym, jak Bóg nie przekreśla nikogo i nigdy, i jak ze "śmieci" czyni apostołów, można przeczytać w najnowszym wydaniu świdnickiego "Gościa Niedzielnego" w tekście "Jezus w glanach".

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • kynosura
      13.02.2014 14:58
      Miło patrzeć na ludzi,którzy "odrodzili" się na nowo.Ja przez lata żyłam z punkiem pod jednym dachem-mężem mając nadzieje,że coś w nim się zmieni.Niestety czas nic nie zmienił,małżeństwo rozpadło się,a mąż dalej żył w swoim świecie.Ja,która od trzeciego roku życia chodziłam na katechezy,byłam blisko Boga nie mogłam się pogodzić z takim stanem.Po dziesięciu latach od rozpadu małżeństwa pogodziliśmy się,znowu jestem z mężem-punkiem-trochę mądrzejszym i dojrzalszym,ale punkiem.Mam nadzieje,że tak jak bohaterowie artykułu dojdzie do przekonania,że wiara jest sensem życia.Pozdrawiam.
    • Ahmed
      17.02.2014 10:51
      Yes, I agree! I had many problems and was often so angry and bored with life that I couldn't take it anymore. Then one day my friend from church noticed something not good with me. We talked about life and showed me very good medicine from sacred plants. After that everything made sense in my life and I understood how important it is. You are right, thank you. God Bless you!
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół