• facebook
  • rss
  • Ubezpieczenie na niebo

    Mirosław Jarosz

    |

    Gość Świdnicki 15/2014

    dodane 10.04.2014 00:00

    W parafii św. Brata Alberta Chmielowskiego w Świebodzicach podczas jednej z tegorocznych wielkopostnych Mszy św. doszło do niecodziennego wydarzenia. Prawie 100 osób przyjęło szkaplerz Matki Bożej z Góry Karmel.

    Szkaplerz wywodzi się od Braci Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel. Kiedy w XIII pojawiła się groźba kasaty zakonu, św. Szymon Stock, ówczesny generał Zakonu, zwrócił się do Matki Bożej z prośbą o ratunek. Jego prośba została wysłuchana. W nocy z 15 na 16 lipca 1251 r. Maryja wskazała mu na szkaplerz, część habitu zakonnego, czyniąc z niego znaki swej opieki. Następnie obiecała wyprosić wszystkim wiernie noszącym szkaplerz łaskę zbawienia, mówiąc m.in. „Każdy, kto w nim umrze, nie zazna ognia wiecznego. Oto znak zbawienia, ratunek w niebezpieczeństwach, przymierze pokoju i wiecznego zobowiązania”.

    Maryja poleciła Szymonowi udać się do papieża, który wydał list polecający biskupom zakon karmelitański. – W ubiegłym roku dwoje parafian prosiło mnie o nałożenie szkaplerza – mówi ks. Krzysztof Papierz. – W tym roku kolejne sześć osób przyszło z taką prośbą. Wtedy pomyślałem, czy nie warto by było powiedzieć o tym wszystkim parafinom. Razem z proboszczem ks. Danielem Szymanikiem przez całą niedzielę kapłani na wszystkich Mszach św. wyjaśniali parafianom duchowe znaczenie tego szczególnego znaku oddania się w macierzyńską opiekę Maryi. Przedstawiali, do czego zobowiązują się noszący szkaplerz, oraz jakich łask można dostąpić.

    Najkrócej ujmując, szkaplerz jest znakiem wybrania Matki Bożej. Wyraża pragnienie naśladowania Maryi, Jej stylu życia i cnót, szczególnie cnoty czystości przeżywanej według własnego stanu. Ponadto ten, kto go przyjmuje, zostaje na mocy jego przyjęcia związany mniej lub bardziej ściśle z zakonem karmelitańskim. Współcześnie osoby świeckie przyjmują szkaplerz w postaci dwóch prostokątnych kawałków materiału połączonych tasiemką i opadających na piersi i plecy. Istnieje także forma medalika szkaplerznego. Wielkim błędem byłoby więc traktować szkaplerz jak amulet. – Jakież było nasze zdziwienie, kiedy w następnych dniach zaczęły się zgłaszać dziesiątki osób, również z innych parafii – mówi ks. Krzysztof. – Świadomość, że w parafii jest tak wiele osób trwających na modlitwie, daje niesamowite wsparcie duszpasterskie. Noszenie szkaplerza to świadectwo wiary dla innych. Już zgłosiło się kolejnych 10 osób pragnących przyjąć szkaplerz, dlatego myślę, że wkrótce powtórzymy specjalną Eucharystię i obrzęd.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół