• facebook
  • rss
  • Jedna inna od drugiej

    dodane 14.08.2014 00:00

    Powinni być tacy sami? – Nie, nie tylko nie powinni, ale na pewno nie byli, choć wszyscy szli, modlili się, męczyli i bratali, wydawałoby się, tak samo.

    Rokrocznie przewodnicy poszczególnych grup tworzących pielgrzymkę na koniec pątniczej drogi piszą charakterystykę swojej grupy. Na co zwracają uwagę? Co im imponuje w braciach i siostrach?

    Grupa 1, świdnicka (115 osób)

    Przewodnik: ks. Krzysztof Krzak, wspierali go duszpastersko: ks. Adam Woźniak (ojciec duchowy pielgrzymki), ks. Przemysław Pojasek i ks. Sławomir Calik, diakoni: Kamil Pawlik i Wiktor Banaczyk oraz siostry: Krystyna (klawerianka ze Świdnicy i Ednella (karmelitanka z Zimbabwe). – Jesteśmy bardzo zgrani, rozśpiewani i rozmodleni – chwali przewodnik. – Aż 30 osób pielgrzymowało po raz pierwszy. Byli z nami Irlandczycy, Kanadyjczycy i karmelitanka z Afryki. Staraliśmy się być prawdziwymi świadkami i uczniami Chrystusa i zanosiliśmy Go wszystkim, których spotkaliśmy na swej drodze.

    Grupa 2, dzierżoniowska (89 osób)

    Przewodnik: ks. Andrzej Franków, pomagał mu ks. Dawid Fiołek, neoprezbiter oraz diakoni: Arkadiusz Harbar i Mirosław Benedyk oraz kleryk Krzysztof Frącek. – Bardzo dobrze rozumieliśmy sens pielgrzymowania. Pomimo wyjazdu znacznej liczby młodych do Medjugorie (w tym samym co pielgrzymka terminie), młodych w grupie nie brakowało – zaznacza przewodnik. – Często skandowaliśmy: „Dwójeczka da się kochać! Dwójeczka da się lubić! Tutaj szczęście można znaleźć! Tutaj serce można zgubić!” i nie były to tylko czcze przechwałki. A ponieważ patronował nam św. Franciszek z Asyżu, wszyscy staraliśmy się żyć jego przymiotami.

    Grupa 3, kłodzka, (88 osób)

    Przewodnik: o. Augustyn Feliszek OFM, pomagali mu duchowni: Wiktor Lata OFM, Efrem Kalaga OFM, Mariusz Kubik, Paweł Kilimnik i Jerzy Kozłowski. Poza tym klerycy: Mariusz Maluszczak i Gniewomir Flis, bracia Radosław Lach OFM i Ksawery Mokrzycki OFM i s. Maria Jolanta, służebniczka. – Radując się pięknem naszych górzystych terenów, z których wyszliśmy, napełnialiśmy się nawzajem miłością Pana – zapewnia ojciec przewodnik. – Stworzyliśmy jedną, dużą rodzinę, w której panowały bardzo bliskie i serdeczne kontakty w czym pomagała nam znakomita grupowa orkiestra. Jedno z najmocniejszych zdarzeń podczas drogi to nabożeństwo podczas którego na nowo wybraliśmy Jezusa na Pana i Zbawiciela naszego.

    Grupa 4, ząbkowicka, (93 osoby)

    Przewodnik: ks. Damian Fleszer, wspierany był przez księży: Bogusława Konopkę, Stanisława Świerka i Grzegorza Umińskiego oraz kleryków: Olimpiusza Hylę i Piotra Arnolda. – Do mieszkańców ziemi ząbkowickiej dołączyli pątnicy z dawnej grupy ósmej – zaznacza ks. Damian. – Wsłuchiwaliśmy się codziennie w nauczanie św. Jana Pawła II (patrona grupy), modliliśmy się litanią i nowenną ku jego czci i w ten sposób umacnialiśmy nasza wiarę i więź ze świętym papieżem. Mamy świadomość, że tylko z Jezusem możemy stawać się coraz bardziej: „KUL-turalni, KUL-eżeńscy i KUL-owi” – jak skandowaliśmy w nawiązaniu do faktu, że dwóch z nas, księży, studiuje na KUL.

    Grupa 5, strzegomska, (97 osób)

    Przewodnik: ks. Krzysztof Papierz, pomagali mu: ks. Stanisław Kasztelan i ks. Łukasz Kopczyński oraz klerycy: Mateusz Zając i Michał Pietraszek. – Aż 75 proc. grupy to płeć piękna a 35 proc. wszystkich to młodzi do lat 18 – policzył przewodnik. – Grupa jest bardzo zdyscyplinowana, nie może być inaczej skoro przewodzi jej sam Papierz – uśmiecha się. – Średnia wieku spadła nam z 50 lat do lat zaledwie 30 i to przełożyło się bardzo na entuzjazm, żywiołowość i atmosferę naszej drogi i tego, jak chwaliliśmy Pana i sławiliśmy imię Jego Matki.

    Grupa 6, wałbrzyska, (98 osób)

    Przewodnik: ks. Piotr Kopera SAC, księża w grupie: Mateusz Hajder, Jakub Klimontowski, Bartłomiej Łuczak, Krzysztof Faron i dk. Sebastian Tomaszewski, dodatkowo klerycy: Kamil Osiecki i Artur Krawiec. – Byliśmy bardzo zróżnicowani wiekowo co sprawiało, że młodzi byli nad wyraz dojrzali a starsi młodzi duchem – mówi ks. Piotr. – Byliśmy bardzo otwarci na współpracę z innymi grupami i umiejętnie łączyliśmy tradycyjne i nowoczesne formy modlitwy.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół