• facebook
  • rss
  • Niełatwy chleb

    Ks. Roman Tomaszczuk

    |

    Gość Świdnicki 36/2014

    dodane 04.09.2014 00:00

    O katechetycznych wyzwaniach, szansach i niepokojach mówi ks. Marek Korgul, dyrektor Wydziału Katechetycznego.

    Ks. Roman Tomaszczuk: Jest Ksiądz także sekretarzem Komisji Wychowania Katolickiego – jak z tej perspektywy wygląda praca katechetyczna w naszej diecezji?

    Ks. Marek Korgul: Nowy rok szkolny jest jednocześnie 25. rokiem ponownej obecności katechezy w szkole. Trudno wymierzyć efekty systematycznej katechizacji dzieci i młodzieży, jednak z moich osobistych kontaktów z władzami szkolnymi i oświatowymi wynika, że bilans tej obecności jest pozytywny: działalność katechetów w szkołach wzmacnia realizowanie ich programów wychowawczych. Nasza diecezja obchodzi w tym roku dziesięciolecie swojego istnienia. Mogę powiedzieć, że realizowane są w niej zalecenia i wskazania, które wydaje komisja. Statystycznie nasza diecezja wygląda dobrze na tle innych. Procent uczestnictwa dzieci i młodzieży w katechezie szkolnej jest w dalszym ciągu stosunkowo wysoki. Zawsze powtarzam katechetom, że to ogromna szansa i możliwość duszpasterskiego oddziaływania.

    Co będzie szczególnym wyzwaniem dla katechetów w tym roku?

    Koniecznością staje się, oczywiście oprócz systematycznego prowadzenia zajęć, rzetelne przygotowywanie się do nich, co wiąże się z nieustannym dokształcaniem katechetów. W ostatnim czasie życie przynosi wiele nowych kwestii, do których katecheta powinien się odnosić podczas spotkań z uczniami i interpretować je w świetle wiary. Chodzi np. o zapłodnienie in vitro, lansowaną w dalszym ciągu ideologię gender, postępującą laicyzację, przemiany obyczajowe – niejednokrotnie narzucane przez przeciwników Kościoła, propagowany w mediach zafałszowany obraz Kościoła. Trzeba także poruszać problemy związane z kwestionowaniem prawa do kierowania się w życiu, także zawodowym, głosem sumienia.

    U progu nowego roku szkolnego i katechetycznego spotkał się Ksiądz ze wszystkimi katechetami. Jakie są ich największe bolączki?

    Katecheci mają możliwość oddziaływania na dzieci i młodzież, przekazywania im nauczania Kościoła. Korzystają przy tym z tych możliwości, jakie stwarzają coraz lepiej wyposażone placówki. To oczywiście plus. Wśród bolączek, a raczej niepokojów, należy wymienić bezpardonową już nagonkę na Kościół, deprecjonowanie posługi katechetów, m.in. poprzez wyliczanie kosztów związanych z ich zatrudnieniem. Czasem w szkołach, pod płaszczykiem wielokulturowości, tolerancji czy neutralności światopoglądowej, propagowane są obce kulturze chrześcijańskiej praktyki. Ponadto katechetów niepokoi brak ścisłej współpracy z rodzicami katechizowanych uczniów. Każdy katecheta boleje nad tym, że to, o czym mówi podczas zajęć, często nie znajduje potwierdzenia w domu rodzinnym ucznia oraz nie przekłada się na praktyki religijne (udział w Eucharystii, codzienna modlitwa, regularne korzystanie z sakramentu pojednania i pokuty, udział w nabożeństwach). Katechetom, podobnie, jak innym nauczycielom, towarzyszy też niepokój związany z dalszym zatrudnieniem.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół