• facebook
  • rss
  • Szklana opowieść

    ks. Roman Tomaszczuk

    |

    Gość Świdnicki 37/2014

    dodane 11.09.2014 00:00

    Świdnicki pomnik Jana Pawła II jest wspólnym dziełem ludzi wiary i władz miasta.

    Pierwsi ufundowali rzeźbę papieża, odlaną w brązie postać klęczącego na progu nowego tysiąclecia Polaka, który został pasterzem Kościoła powszechnego. Drudzy, z poparciem ludzi wierzących i tych dobrej woli, dopełnili znaku o szklane Porta Santa (Drzwi Święte). Dzisiaj nie ma wątpliwości, że był to bardzo dobry pomysł. Bo Święte Drzwi dopowiadają przesłanie zatopionej w modlitwie postaci, a czynią to zarówno w wymiarze historycznym, jak i symbolicznym. 


    Nie samym chlebem… 


    Całość ma siłę, która porusza nie tylko w wymiarze sentymentalnym, ale przede wszystkim duchowym. Nie ma w przestrzeni publicznej biskupiego miasta, miasta, które jako pierwsze w Polsce otrzymało za patrona św. Jana Pawła II, innego znaku przemawiającego do współczesnych tak mocno. 
Trzeba jednak wewnętrznej wrażliwości, aby ten znak stał się inspiracją do intelektualnych i duchowych wędrówek. Trzeba wielkoduszności i szacunku wobec historii, narodu i przyszłych pokoleń. Trzeba dobrej woli, by przejść ponad pragmatyzmem czy nawet socjalizmem (te bowiem każą porzucić kulturę – po co koncerty, muzea, teatr, sztuka, książki? – i zamienić je na trawę, bruk, rozrywkę i chleb) i przyznać, że „nie samym chlebem żyje człowiek”. 


    Jaka granica?


    Popkultura pozbawiała współczesnych myślenia symbolicznego. Znaki przestają przemawiać. Liczy się dosłowność, wręcz naturalizm. Dlatego wielu ma problem z odczytaniem symboliki Porta Santa. Chcemy pomóc. 
Po pierwsze „drzwi”. To granica między tym, co w środku, i tym, co na zewnątrz. Granica otwarta lub zamknięta. Granica decyzji: komu otworzyć, a przed kim pozostawić zatrzaśnięte? „Otwórzcie drzwi Chrystusowi” – ten napis umieszczony na jednym skrzydle symbolicznych wrót pomaga wyruszyć w drogę treści rzeźby Jarosława Wójcika. 
Po drugie „święte” – czyli takie, które są oddane na własność Bogu. Takie, które strzegą tego, co boskie, w świecie i w człowieku. „Święte” także przez to, że otwierane tylko w Jubileuszowym Roku Łaski (ostatnio Milenijnym Roku Łaski). To „święte” od 27 kwietnia ma jeszcze jeden wymiar: bo w świdnickich Porta Santa klęczy nie tylko historyczna postać, którą cała kompozycja przywołuje, ale także człowiek, który przeżył świętość. 


    Kwatery pełni czasu


    Pełnia czasu, szczyt historii, początek końca – o tym opowiada pierwsza część świdnickich Porta Santa. Trzy sceny: od dołu: narodzenie Jezusa, „Słowa, które stało się ciałem”, dzięki temu, że Maryja powiedziała: „Niech mi się stanie według twego słowa”. Wyżej, pośrodku, Ostatnia Wieczerza, Słowo pozostaje w sakramencie, a ten mękę i śmierć Chrystusa czyni wydarzeniem aktualnym, wydarzeniem możliwym do przeżycia dla każdego człowieka aż do skończenia świata. Tutaj też postać ze zwojem Starego Przymierza – bo proroctwa zostały wypełnione. Bóg jest Bogiem wiernym. 
Szczyt to zmartwychwstanie/wniebowstąpienie – akt zwycięstwa misji Jezusa, Syna Bożego. Triumf miłości. Źródło sensu wszystkiego i każdego. Ale też znak oczekiwania na Paruzję, gdy Alfa i Omega wreszcie przyjdzie, by zaspokoić wołanie stworzenia: „Amen. Przyjdź, Panie Jezu!”.


    dla pokoleń


    Kwatery (na wzór oryginalnych Santa Porta w bazylice św. Piotra w Rzymie) drugiego skrzydła drzwi poświęcone zostały obecności Boga w życiu świata. Na samym dole paschał i źródło chrzcielne – to początek przyjaźni człowieka z Bogiem, to pierwszy krok na drodze do zbawienia, to otwarcie na to wszystko, co symbolizuje pierwsze skrzydło Porta Santa. Powyżej Eucharystia – światło dla świata, Obecność, która opromienia wszystko, co stanowi o ludzkim dzisiaj. Wreszcie w górnej partii bramy sylwetka wieży katedry czy po prostu kościoła. To z jednej strony znak jedności w sztafecie pokoleń, to także wyznanie współczesnych: chcemy dołożyć się do tego dziedzictwa, któremu na imię Kościół.



    Dotrzymać kroku – na kolanach


    Jarosław Wójcik
– Wyrzeźbiłem kilka pomników Jana Pawła II i za każdym razem proces powstania rzeźby jest taki sam: najpierw namysł, w jakim znaku wyrazić prawdę o tym człowieku? O postaci tak potężnej, o wielkiej osobowości, bardzo złożonej i wielowymiarowej. Jak za pomocą jednej figury scharakteryzować wszystko? Jedni będą chcieli papieża uśmiechniętego, inni poważnego, jedni w kwiecie wieku, inni dojrzałego, ktoś potrzebuje papieża skupionego, ktoś inny otwartego. 
Nie sposób zaspokoić oczekiwania wszystkich. I wtedy szuka się czegoś uniwersalnego, czegoś nadrzędnego. Po latach doszedłem do wniosku, że tym, co wyraża świętego papieża najgłębiej, jest modlitwa. Modlitwa, która towarzyszyła mu na każdym kroku, nieustannie. Dlatego świdnicki pomnik przedstawia nie tyle papieża starego i cierpiącego, ile rozmodlonego. Tego, który sam wchodzi w nowe tysiąclecie, nasze tysiąclecie w łączności z Panem i Mistrzem, bo to Jezus jest pierwszy, papież jest drugi. Z drugiej strony klęczący ojciec święty Kościołowi i ludziom dobrej woli wskazuje najgłębszy sposób przyjęcia nowego czasu, czasu, który przyjmujemy najmocniej i najpełniej z ręki Pana, który jest, który był i który przychodzi.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół