Nowy numer 16/2018 Archiwum

Katafalk katechizuje

Boża sprawiedliwość jest zawsze miłosierna, a miłosierdzie sprawiedliwie – mawiała św. Brygida Szwedzka.

Trumna na środku kościoła, cztery świece, czarny kolor szat, i modlitwa Kościoła: oszczędna, powściągliwa w formie, ale przejmująca i poruszająca do żywego – misterium Bożego Sądu – to dobre podsumowanie Mszy św. żałobnej według rytu trydenckiego.

Została ona odprawiona w katedrze 2 listopada przez ks. Juliana Nastałka z udziałem członków Duszpasterstwa Wiernych Tradycji Łacińskiej. – Dla mnie najmocniejszym elementem tej liturgii są śpiewy – mówi ks. Zbigniew Chromy, który podczas Mszy św. pełnił funkcję diakona (subdiakonem był Łukasz Basisty). I faktycznie chorał gregoriański w wykonaniu katedralnej scholi cantorum, a szczególnie śpiewy solowe Marty Monety, to jeden z najbardziej zapadających w pamięci elementów modlitwy. – I jeszcze scenografia w postaci pustej trumny – zaznacza wielu uczestników Mszy św. żałobnej. – Podczas pogrzebu kogoś bliskiego ani emocje, ani okoliczności nie pozwalają właściwie wejść w sens tej liturgii. Dzisiaj było to możliwe i bardzo przejmujące – dodają. Zdaniem wielu uczestników Mszy św. żałobnej, po Soborze Watykańskim II przestało się mówić o odpustach (polskie tłumaczenie księgi „Wykaz odpustów” ukazało się dopiero w 2012 r.) i duszy (z powodu zachłyśnięcia się antropologią protestancką), a poza tym podkreśla się miłosierdzie, a zapomina o sprawiedliwości. – Kiedy złapie się właściwą perspektywę – wertykalną, czyli w górę, w kierunku Boga – wtedy ta horyzontalna – pozioma, doczesności – nabiera prawdziwego sensu. Tego uczymy się na „starej Mszy” – podsumowują.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma