• facebook
  • rss
  • Wiedza skłania do pokory

    ks. Roman Tomaszczuk

    |

    Gość Świdnicki 08/2015

    dodane 19.02.2015 00:00

    Z takiej perspektywy zarówno kapłaństwo, 
jak i Kościół oraz diecezja wyglądają zupełnie inaczej.

    Po dwóch, trzech latach pracy duszpasterskiej znów trafiają na studia. Jeszcze nie zdążyli się nacieszyć kapłaństwem, a tu biskup proponuje im coś nowego. 


    Szeroka perspektywa


    Ksiądz Tomasz Zięba trzeci rok studiuje w Rzymie liturgię. Specjalizuje się w tej samej uczelni, jaką kilka lat wcześniej ukończył ks. Dominik Ostrowski, dzisiaj wicerektor i ceremoniarz katedralny. – Jednak przede mną praca licencjacka, kolejny semestr, w końcu doktorat, więc nie zastanawiam się, co będzie się ze mną działo, gdy wrócę do diecezji – opowiada.
Studenckie życie – to na razie angażuje mocniej. Tym bardziej w Rzymie, gdzie bije serce Kościoła. – Cenię sobie, że stąd Kościół wygląda o wiele bardziej różnorodnie – mówi ks. Tomasz. – Jako student Anselmianum biorę udział w Mszach papieskich, co daje okazję do przyglądania się papieżowi Franciszkowi zupełnie z bliska – mówi. I opowiada, że papież przy ołtarzu jest bardzo skupiony i powściągliwy, natomiast w zakrystii tryska radością, bezpośredniością, jest ciepły. – Patrzę na ten pontyfikat z bliska, byłem także wtedy, gdy się zaczynał. Stałem w tłumie wiernych na placu św. Piotra, którzy dwa lata temu dowiedzieli się, że mamy nowego papieża. Byłem bezpośrednim świadkiem wielkiej historii Kościoła, a potem, podczas inauguracji pontyfikatu, doświadczyłem niezwykłej ciągłości dziejów, sztafety pokoleń, które budują tak, jak chciał Chrystus, na Piotrze, Skale – wspomina. 


    To będziesz ty


    Studia zagraniczne dla młodych księży to wyróżnienie, ale i ciężka praca. – To nie była moja inicjatywa – mówi ks. Tomasz. – Studia na Anselmianum zostały mi zaproponowane, a mnie ta propozycja spodobała się, więc ją przyjąłem – dodaje. 
Podobnie było w przypadku ks. Łukasza Czanieckiego, który z kolei studiuje nauki biblijne na rzymskim Biblicum. – Jestem mało systematyczny, więc największym wyzwaniem było dla mnie przestawienie się na regularną pracę – przyznaje. – Szczególnie gdy idzie o języki, nie można sobie pozwolić na zaniedbania, bo potem nie będzie szansy nadrobić zaległości – mówi i cieszy się, że grekę i hebrajski ma w tym semestrze już zdane. 
Ksiądz Łukasz też miał wiele radości ze spotkań z papieżem Franciszkiem. Podczas ubiegłorocznej wizyty ad limina polskich biskupów był w gronie uczestników spotkania podsumowującego. 
– Co studiujesz? – zapytał papież. – Biblię – odpowiedział ks. Łu-
kasz. – Gdzie? – Na Biblicum. – Ale to jest bardzo trudne! – wykrzyknął Franciszek. – I to jeszcze z jezuitami! – uzupełnił student, a papież zaczął się śmiać. 
Studia biblijne są faktycznie jednymi z bardziej wymagających, dlatego też ks. Łukasz nie może sobie pozwolić, jak wielu innych kolegów, na wycieczki po Rzymie i okolicy. Nie pomaga też na żadnej parafii, jak robi to wielu studentów. – Nie mam na to wszystko czasu. Nawet w soboty mam wykłady – mówi.


    Korytarze papieskie


    Obaj księża mieszkają w Papieskim Kolegium Polskim, instytucji powołanej do życia jeszcze za czasów św. Jana z Kęt, a potem odnowionej przez papieża Piusa IX, który wbrew naciskom zaborców powołał do istnienia kolegium, by Polacy mogli kształcić się na rzymskich uczelniach. 
Kolegium jest także miejscem, gdzie zatrzymuje się wielu biskupów. – Tutaj mieszkał m.in. Karol Wojtyła, zarówno podczas Soboru Watykańskiego II, jak i później. Stąd także wyszedł na konklawe 16 października 1978 roku – opowiada ks. Łukasz i zapewnia, że z wiarygodnych źródeł wiadomo, że podczas soboru biskup krakowski mieszkał w tym samym pokoju co on teraz: ostatni po prawej stronie. – Czyli mój! – uśmiecha się. 
Znanymi mieszkańcami kolegium byli także m.in. święci abp Józef Bilczewski i bp Józef Pelczar, a ze współczesnych abp Marek Jędraszewski. Natomiast rektorem placówki był m.in. abp Józef Michalik.
Dzisiaj w dawnym mieszkaniu dla znamienitych gości (salon, pracownia i sypialnia) urządzone jest muzeum św. Jana Pawła II, który z kolegium był bardzo emocjonalnie związany i przez cały pontyfikat okazywał tej instytucji i jej mieszkańcom wiele życzliwości. Bywał tutaj (sławne kolędowanie ze studentami), przekazywał pamiątki (dzisiaj wypełniają kilka regałów i zajmują sporą część ścian), fundował remonty (m.in. kaplicy) czy udogodnienia (pierwszy papieski dar to winda).


    Czas wzrastania


    Zarówno ks. Tomasz, jak i ksiądz Łukasz cenią sobie klimat Wiecznego Miasta i jego możliwości. Nawet zimą jest tu ciepło i nie brakuje słońca. – Mam tu na miejscu skuter, doskonale się sprawdza na rzymskich ulicach – uśmiecha się ks. Tomasz. – Fascynujące w tych studiach jest to, że pracujemy na źródłach, że dotykamy tego, co wcześniej znaliśmy tylko z opisów, że spotykamy się z tymi, o których tylko słyszeliśmy albo których książki czytaliśmy – dodaje i opowiada o swojej pracy licencjackiej, w której analizuje kolektę na święto Jezusa Chrystusa Najwyższego i Wiecznego Kapłana.
Dla ks. Łukasza ważne jest także położenie kolegium. – To bardzo spokojna, elitarna dzielnica. Awentyn jest blisko centrum, ale nie odczuwa się panującego tam tłoku i ścisku. Tu jest cicho, niemalże jak na wsi – wyjaśnia. 
Ksiądz Łukasz dodaje, że studia to także czas wzrastania w wierze. – Biblia naprawdę jest wyjątkowym tekstem także na tle innych dzieł tamtego czasu. Cieszę się, że zdobywam tu narzędzia do krytycznej lektury Pisma Świętego, co każe mi też z większą niż dotychczas pokorą i ostrożnością podchodzić do tekstu biblijnego… Paradoksalnie przygotowanie homilii zajmuje mi teraz więcej czasu… mam bowiem świadomość odpowiedzialności, jaka na mnie ciąży – dodaje.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół