• facebook
  • rss
  • Żeby śpiew był szlachetniejszy

    ks. Roman Tomaszczuk

    |

    Gość Świdnicki 45/2015

    dodane 08.11.2015 00:00

    Nawet jeśli nie znają nut, to i tak gotowi są ćwiczyć, żeby liturgia była jeszcze piękniejsza.

    Po kilku tygodniach od ogłoszenia pomysłu odbyły się pierwsze zajęcia w ramach nowej inicjatywy na rzecz kultury muzycznej Kościoła: szkoły psałterzysty.

    Zupę też dostaną

    – Przyznam szczerze, że rozglądałem się za czymś takim od dłuższego czasu. Zatelefonowałem więc do ks. Ory, czy nie zamierza zorganizować odpowiedniego szkolenia – mówi 27-letni Wiktor Tur ze Strzegomia, jeden z sześciorga uczestników szkoły psałterzysty. – Okazało się, że wkrótce takie zajęcia poprowadzi ks. Jacek Czechowski. Wiedziałem, że nie przegapię takiej okazji – opowiada podczas pierwszego zjazdu. Zajęcia odbywają się w soboty. Na start – kawa i słodkości, ważne szczególnie na początku, bo kameralna grupa musi się poznać. Od 10.30 wprowadzenie ks. Jacka. – Wyjaśniam nowy schemat melodyczny oraz jego związek z tekstem; zwracam uwagę na wymagania akcentuacji języka polskiego – tłumaczy ks. Jacek. Potem jest czas na ćwiczenia w sali („w sali”, bo są też ćwiczenia w katedrze). Po modlitwie „Anioł Pański” znowu małe co nieco dla ciała w dobrym towarzystwie. – Mamy zaproszenie naszego dobrodzieja, ks. Piotra Śliwki, proboszcza katedry, na zupę – uśmiechają się uczestnicy. – Szkoła korzysta z salki katedralnego domu parafialnego, więc dobrodziej jest faktycznie dla nas ważny – przyznają.

    On i ona – także tutaj

    Po posiłku wszyscy idą do katedry. Tutaj jest okazja poćwiczyć w naturalnej kościelnej i liturgicznej przestrzeni. Można poćwiczyć korzystanie z mikrofonu, sprawdzić, jak zachowuje się głos w zależności od architektury. Prawa akustyki są bezlitosne – to, co w małej salce wychodzi znakomicie, w otwartej przestrzeni na przykład gotyckiego wnętrza bywa zupełnie nieczytelne. Na koniec, znowu w salce, studenci mają wykład zaproszonego gościa. Tematyka? W planach liturgika, Biblia, pewnie coś z sakramentologii. Pierwsi uczniowie to zazwyczaj ludzie związani z Liturgiczną Służbą Ołtarza. – Byłem ceremoniarzem, dlatego wiem, jak ważne jest piękno liturgii – mówi Wiktor Tur, a jego 25-letnia żona Maria dodaje: – Śpiewam od dawna, jeszcze w moich rodzinnych Mrowinach służyłam w ten sposób w parafii. Zależy mi na pogłębieniu wiedzy, na uszlachetnieniu śpiewu, no i na dzieleniu pasji z mężem – nie ukrywa. Na „coś więcej” liczy także 66-letni Jerzy Rozpędowski z Wałbrzycha. – Nasza organistka przeczytała ogłoszenie w „Gościu” i podsunęła mi pomysł udziału w szkole. Czemu zwróciła się z tym do mnie? Bo jestem w LSO i czasami wykonuję psalm podczas Mszy św. – wyjaśnia.

    Wbrew żonie i córce

    Jest jeszcze troje chórzystów z Nowej Rudy. – Zachęcił ich do zajęć pan Piotr Balanda, pasjonat polifonii chóralnej, akustyk dźwięku, od lat prowadzi tamtejszy chór – mówi ks. Jacek. Oni sami mają nadzieję, że po katedralnej szkole zostaną parafialnymi psałterzystami. – Na razie onieśmiela ich sama liturgiczna koncepcja wykonywania psalmów, śpiew solo w kościele pełnym ludzi, majestat noworudzkiej świątyni – wyjaśnia ks. Jacek. O małżeństwie ze Strzegomia ks. Jacek mówi: – Ona czuje się pewniej, bo ma za sobą przygodę ze szkołą muzyczną (flet). On chce być wierny przepisom liturgicznym, a jako lektor i ceremoniarz nie może zdzierżyć, że psalm wykonuje organista, a nie kantor – charakteryzuje. A Jerzy Rozpędowski? – Śpiewa amatorsko psalmy, bo lubi. Żona i córka każą mu przestać, ale on się tym nie przejmuje, chce poszerzyć swoje umiejętności. Jest bardzo otwarty na każdą sugestię. Uczeń nie pierwszej młodości, ale bardzo cierpliwy – opowiada ks. Jacek. Jest jeszcze pan Sławek ze Świebodzic. – Umysł ścisły, chyba absolwent politechniki. Uczył się gry na pianinie, śpiewa w scholi parafialnej, do której zwerbował go tamtejszy wikary, ks. Mateusz Pawlica – mówi ks. Jacek. A po chwili namysłu dodaje: – To są ludzie wiary, mocno związani z Kościołem, autentycznie poszukujący Jezusa. Chcą wyjść z rutyny, znudziło ich już powtarzanie w kółko tych samych melodii. Chcą czegoś więcej. Zdają sobie sprawę z własnych ograniczeń: trema, drżący głos, brak oddechu po dwóch pierwszych słowach, mimo to chętnie poznają nowe melodie i problemy właściwego podłożenia tekstu do schematu – zapewnia. – Kochają liturgię, dlatego pokonują przeszkody, mobilizują się. Jeśli nie znają nut, uważnie słuchają, robią notatki. Potem zbierają się w sobie, wychodzą na środek sali, do pulpitu, i są gotowi do chwalenia Boga świętym tekstem i swoim talentem – ks. Jacek nie kryje zadowolenia, że trafiła mu się taka grupa.

    Można dołączyć

    Zajęcia szkoły psałterzysty odbywają się w co drugą sobotę miesiąca (w listopadzie 7 i 21). Ostatni zjazd 18 czerwca 2016. Zajęcia teoretyczne i praktyczne odbywają się od 10.00 do 14.00. Jaki jest cel tej szkoły? – Doświadczyć uświęcającej mocy psalmów, poznać ich nowe melodie, nauczyć się jednogłosowego śpiewu liturgicznego, wykonywać je w czasie Eucharystii, zdobyć podstawy emisji głosu i nauczyć się dobrej dykcji – wylicza ks. Jacek Czechowski, kierujący szkołą. On też udziela informacji: tel. 537 460 415.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół