• facebook
  • rss
  • Betlejem już przygotowane

    Mirosław Jarosz

    dodane 24.12.2015 10:43

    W Wigilię Narodzenia Pańskiego o 22.30 w Głuszycy pod Wałbrzychem otwarte zostaną drzwi do prawdopodobnie największej żywej szopki w Polsce.

    Po raz pierwszy szopkę bożonarodzeniową przygotował św. Franciszek z Asyżu, we włoskim Greccio w 1223 roku. Dziś bez niej nie wyobrażamy sobie świąt. W wielu miejscach powstają żywe szopki. Mieszkańcy Głuszycy poszli o krok dalej. Przygotowali całą wioskę betlejemską.

    Przygotowania to tego niezwykłego wydarzenia trwały już od kilku tygodni. Szyto stroje, zbierano rekwizyty, przygotowywano potrawy i budowano betlejemskie domki. W 21 chatach zobaczmy ponad 60 aktorów, wykonujących tradycyjne czynności. Jak zwykle dodatkową atrakcją wydarzenia, szczególnie dla najmłodszych, będą żywe zwierzęta: osioł, kucyki, owce, kozy i niespodzianka. Otwarta będzie też betlejemska gospoda serwująca ciepłe potrawy i napoje.

    - Chcemy, aby to misterium Narodzenia Pańskiego, tak głęboko zakorzenione w naszej chrześcijańskiej kulturze, pomogło mieszkańcom naszego miasta i okolic, przeżyć w pełni tajemnicę przyjścia Chrystusa na ziemię - zachęcają organizatorzy.

    Godziny otwarcia "Żywego Betlejem"

    24 grudnia

    godz. 22.30 - otwarcie Żywego Betlejem

    godz. 24.00 - Pasterka wraz ze wszystkimi postaciami z wioski betlejemskiej

    25 i 26 grudnia

    Betlejem można odwiedzać od godz. 16.00 do 19.00

    Miejsce: Głuszyca (w połowie drogi z Wałbrzycha do Nowej Rudy) ul. B. Chrobrego 4, teren przy kościele Chrystusa Króla. Jadąc od strony Wałbrzycha, w Głuszycy za stacją benzynową należy skręcić w prawo.


    Z ks. Sławomirem Augustynowiczem, proboszczem parafii Chrystusa Króla w Głuszycy, o tym, jak nie zgubić istoty świąt Narodzenia Pańskiego, rozmawia Mirosław Jarosz.

    Po co robicie Żywe Betlejem, nie wystarczyłaby tradycyjna szopka?

    Jest w ludziach pragnienie, by święta Narodzenia Pańskiego przeżyć w sposób szczególny. Ludzie chcą przeżywać je inaczej. Chcą poczuć ich niezwykły klimat. I faktycznie jest to inny czas niż pozostałe dni w roku. Co ważne, w tych dniach akcent położony jest na rodzinę. Człowiek ma czas na drugiego człowieka. To pewien fenomen tych świąt. Zaczynamy myśleć o drugim człowieku nawet przygotowując mu paczkę. Robimy sobie prezenty, bo chcemy, by ta druga osoba była radosna. Takich dobrych gestów jest wtedy więcej. Jeżeli mam czas dla drugiego człowieka, to chcę z nim być i razem z nim przeżywać te święta. To Żywe Betlejem pomaga stworzyć świąteczny klimat rodzinnego przeżycia świąt Narodzenia Pańskiego. Na pewno będzie to okazja do refleksji nad tym, co najważniejsze. Czasem przygotowania do świąt stają się ważniejsze od nich samych. Możemy zgubić ich istotę. W Betlejem wszystkie drogi prowadzą do Jezusa.

    Dla wielu spotkanie dziś Jezusa jest trochę abstrakcyjnym pojęciem. Jak tego dokonać podczas spotkania z drugim człowiekiem?

    Bez względu na to, jak na co dzień żyjemy z drugim człowiekiem, w jakich relacjach, te święta są okazją, by szukać pojednania. By wyciągnąć dłoń. To taki prosty symbol łączności z drugim człowiekiem. Wtedy potrafimy przebaczyć komuś winy. Przy składaniu sobie życzeń w trakcie dzielenia się opłatkiem czymś oczywistym i naturalnym staje się powiedzenie komuś przepraszam. W tym czasie odbywa się wiele spotkań opłatkowych w zakładach pracy, w szkołach, w różnych grupach. Ludzie czasami mówią „nie chcę tam iść, bo będzie bardzo sztucznie, będziemy musieli się uśmiechać, mówić miłe rzeczy, a przecież na co dzień jest inaczej”. Tym bardziej tam idźmy, potraktujmy to spotkanie bardzo poważnie. Przeprośmy, wybaczmy, porozmawiajmy. Wizyta w Żywym Betlejem też jest taką okazją. Tu jak na rynku spotykają się setki osób. W ubiegłych latach odwiedzało nas po kilka tysięcy osób. Spotykali się ludzie, którzy nawet mieszkają niedaleko siebie, ale przez cały rok się mijali.

    Jak w tym przedświątecznym czasie udaje się organizować tak duże przedsięwzięcie?

    Przyznam, że nie jest to proste. W poprzednich latach przez kilka tygodni budowaliśmy same domki betlejemskie. Teraz trwało to krócej, bo mamy już pewne doświadczenie. Pomogło nam też wsparcie finansowe, jakie uzyskaliśmy z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego. Ale i tak kosztuje to sporo trudu i wysiłku wszystkich, którzy to przygotowują. Niektórych aktorów też trzeba zachęcić do uczestnictwa, ale nie ma z tym problemu, bo ludzie widzą, że jest to dobre dzieło. Bardzo cieszy mnie, że powoli jest to już tutejsza tradycja. Niektórymi domkami w Betlejem od kilku lat opiekują się te same rodziny i robią to coraz lepiej. Nawet w ciągu roku zbierają rekwizyty z myślą, że wykorzystają je podczas tej inscenizacji. Cieszy również, że angażują się w to ludzie z całej Głuszycy bez względu na poglądy i zainteresowania. Że od lat pomagają w tym również władze miasta. Ta jedność jest również wspaniałym owocem Żywego Betlejem.

    Żywe Betlejem w Głuszycy
    Dami Wałbrzych
    Żywe Betlejem Głuszyca spacer po budowie 2
    Berit Głuszyca

     

     

     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół