• facebook
  • rss
  • Stella – znaczy gwiazda

    ks. Roman Tomaszczuk

    |

    Gość Świdnicki 45/2016

    dodane 03.11.2016 00:00

    Jest zaskakującym świadkiem historii i wiary: Żydówka, Polka, katoliczka.

    Najpierw był poruszający obraz Macieja Pawlickiego „Stella”, dokument portretujący polską Żydówkę, która wyszła z lewicowej rodziny, a przetrwała wojnę ukrywana przez dwadzieścia kilka polskich rodzin z Łosic i okolicznych wsi. Stella Zylbersztajn-Tzur doprowadziła do przyznania swoim wybawicielom 23 medali Yad Vashem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”.

    Film otrzymał w ubiegłym roku nagrodę im. Janusza Krupskiego na Festiwalu „Niepokorni, Niezłomni, Wyklęci” w Gdyni i nagrodę na Festiwalu „Kino z Duszą”. Dolnośląski Instytut Dialogu i Tolerancji właśnie wydał autobiografię „Stella. Mój Miłosierny Bóg czuwa nade mną!”. Autorka ma dzisiaj 91 lat, co nie przeszkodziło jej wziąć udział w ŚDM w Krakowie. Na co dzień mieszka w Hajfie, ale wciąż czuje się Polką, więcej – jest katoliczką, która za cel postawiła sobie promieniować miłością i zarażać Żydów wiarą w Chrystusa. W jej biografii jest jeszcze jeden znaczący rys: była karmelitanką, której francuskie współsiostry nie rozumiały w jej miłości do Narodu Wybranego – dlatego zakon musiała opuścić. – Karmelitanką pozostałam, choć musiałam oddać habit. Swój dom mam nieustannie otwarty dla każdego, kto chce się w nim zatrzymać. Zapraszam, gdy odwiedzicie Ziemię Świętą – zachęcała kleryków świdnickiego seminarium. Bo 25 października we Wrocławiu, a dzień później w Świdnicy Stella Zylbersztajn-Tzur spotkała się z młodymi teologami, studentami i uczniami. Poznali ją osobiście i nie kryli fascynacji kobietą, która w zaskakująco harmonijny sposób patrzy na wspólną historię Polaków i Żydów. Jej życie jest świadectwem heroizmu jednych i wierności drugich. Autorka nie omija tematów trudnych, jednak daje im właściwą miarę, a ponieważ jest Żydówką – tym uważniej wsłuchiwano się w jej głos. Stelli Zylbersztajn-Tzur towarzyszyła Krystyna Budnicka z organizacji „Dzieci Holocaustu” – także ocalona przez Polaków. We Wrocławiu obie odwiedziły Dom Edyty Stein i grób Leokadii Jaromirskiej, jednej ze „sprawiedliwych wśród narodów świata” pochowanej na cmentarzu osobowickim we Wrocławiu – co mocno przeżyły. Biografię wydano staraniem ks. Jarosława Lipniaka, który przygotowuje teraz jej angielskie tłumaczenie. – Wtedy ta piękna historia będzie jeszcze mocniej oddziaływać, m.in. na korzyść prawdy o Polakach i naszym stosunku do Żydów – mówi.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół