Nowy numer 43/2020 Archiwum

Przyrzekam być z Tobą

Setną rocznicę śmierci patronki Ruchu Czystych Serc obchodzono uroczyście w parafii Wniebowzięcia NMP w Szczawnie-Zdroju, gdzie znajdują się jedyne w diecezji świdnickiej jej relikwie.

To był początek I wojny światowej. Bł. Karolina Kózkówna miała 16 lat, gdy 18 listopada 1914 r., została zamordowana przez rosyjskiego żołnierza, który chciał ją zgwałcić. Jej ciało odnaleziono dopiero 4 grudnia. O tym, jak niezwykła była to dziewczyna, najlepiej świadczy fakt, że na pogrzeb, który odbył się 6 grudnia, do niewielkiej wsi przybyło około 3 tys. osób.

Pochodziła z ubogiej, chłopskiej rodziny. Angażowała się w życie parafialne, należała do Apostolstwa Modlitwy i była zelatorką Koła Żywego Różańca. Była również apostołką kultu Najświętszego Sakramentu i Najświętszego Serca Pana Jezusa przez Komunię św. wynagradzającą. Pomagała w prowadzeniu wiejskiej świetlicy i biblioteki. Zmarłą szybko otoczył kult męczeństwa i świętości. Ponad rok temu z inicjatywy s. Damiany Szmidt, służebniczki śląskiej w Szczawnie-Zdroju, powstała pierwsza i jak na razie jedyna w diecezji świdnickiej grupa Ruchu Czystych Serc. Dziś liczy 12 osób. Podczas Mszy św. odprawianej w 100. rocznicę śmierci bł. Karoliny cztery osoby zdecydowały się odmówić modlitwę zawierzenia, w której przyrzekają żyć w czystości przedmałżeńskiej. To również przyrzeczenie utrzymywania codziennej bliskiej relacji z Jezusem przez modlitwę, lekturę Pisma Świętego, częste przyjmowanie Komunii św. i adorację Najświętszego Sakramentu.

– Problemem współczesnej młodzieży nie jest podjęcie zobowiązania do życia w czystości i wytrwania w nim – mówi ks. Artur Bilski, opiekun grupy. – Problemem jest wiara. To ją trzeba budować. Wtedy żadne zobowiązanie nie będzie trudne. – Nie była to łatwa decyzja – mówi Agnieszka Ludwińska. – Przez wiele lat byłam daleko od Kościoła. Teraz chcę żyć inaczej, a przynajmniej spróbować. – Życie stawia przed nami różne wyzwania. Ja przeżyłam m.in. śmierć swojego narzeczonego. Myślę, że zobowiązanie, które podjęłam, będzie dla mnie raczej pomocą niż jakimś trudem – dodaje Ewa Milanowska.

Młodsze: Anna Zubelewicz i Aneta Małkowska mówią, że w grupie RCS mają teraz pomoc i wsparcie. – Nie trzeba dotykać ognia, by wiedzieć, że parzy. Wystarczy uwierzyć tym, którzy już tego doświadczyli – przekonują. Grupa RCS przy szczawieńskiej parafii spotyka się dwa razy w miesiącu.

Najbliższe spotkania będą 6 i 20 grudnia o 16.00.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama