Nowy numer 12/2019 Archiwum

Najbardziej mnie wkurza, gdy ktoś patrzy litościwie

Zbigniew Kowalski ma 42 lata. Bardzo lubi rozmawiać i często się uśmiecha. Od urodzenia cierpi na porażenie czterokończynowe. Wymaga stałej opieki.

Nie lubi, gdy się nad nim litują. Od użalania się nad jego losem woli rozmowy – z każdym i na każdy temat. I choć mowę ma zniekształconą, można go zrozumieć. Ma znajomych w całej Polsce. Spotyka się z nimi na Skypie, ma też swój profil na Facebooku. Obsługa komputera to jedna z kilku umiejętności, z którymi radzi sobie samodzielnie.

– Włączam radio, wchodzę na wersalkę, mogę przemieścić się z pokoju do łazienki – wylicza niepełnosprawny. Trzeba go jednak nakarmić, umyć, przenieść na wózek. Część z tych czynności wymaga siły, a rodzice są już w podeszłym wieku. Zbyszek lubi książki, najbardziej przygodowe i historyczne. Ma słaby wzrok. Śmieje się, że czyta inaczej – słucha audiobooków. Za sportem nie przepada, ale transmisje wyścigów kolarskich ogląda chętnie. Zwykle spotyka się z pozytywnymi reakcjami. Ale zdarzyło się też, że kierowca nie chciał go wziąć do autobusu. Wymówił się, że nie może przewieźć takiego wózka. – Poczekałem i pojechałem następnym. Pasażerowie, którzy widzieli tę sytuację, interweniowali w Miejskim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym. Sam szef przyszedł do mnie do domu przepraszać. Pytał, który kierowca odmówił przewozu. Nie powiedziałem, bo każdy może mieć zły dzień – mówi dobrodusznie. Ojciec Zbyszka wspomina sytuację sprzed lat. – Jechaliśmy autobusem i była kontrola. Pytali o bilety. Ja mówię, że nie mam. Kierowca podjechał na komendę i przyszedł milicjant. Rozglądał się za tym rozrabiaką bez biletu. Pokazałem na syna. Pan kontroler od razu poszedł na przeszkolenie – śmieje się pan Ludwik. Przed laty uczył syna jeździć na wózku elektrycznym. Czasami brał Zbyszka do pracy i razem jeździli ciągnikiem. Do niedawna Zbyszek należał do wspólnoty Wiara i Światło. Założył ją Jean Vanier we Francji, który – jak mówi Zbyszek – widział, że osoby niepełnosprawne nie są dobrze traktowane w Kościele. Kilka razy Zbyszek jeździł na obozy, do Krakowa, tam poznał wielu ludzi. Był też w 1999 roku w Warszawie na Europejskim Spotkaniu Młodych Taizé. Pojechał z dwoma kolegami, którzy się nim opiekowali. Wcześniej, jako nastolatek, jeździł na oazy młodych Ruchu Światło–Życie. Bardzo chciałby zobaczyć Rzym i Paryż też. Mówi, że jest tam wiele rzeczy do zwiedzenia. Przez jakiś czas pisał do gazetki parafialnej. Miał stałą rubrykę o problemach osób niepełnosprawnych. Zwracał uwagę, że są sytuacje, których sprawny człowiek nawet nie zauważa, a dla niepełnosprawnego są przeszkodą. Kilka razy wybrał się z osiedla, na którym mieszka, na świdnicki rynek. Najtrudniejszy na tej trasie według niego jest przejazd przez tory. – Jeśli jakiś wózek ma małe koła, to mogą utknąć między szynami. Pan z budki źle widzi tę część przejścia. Byłoby bardzo niebezpiecznie, gdyby ktoś miał problem z przejechaniem, a szlaban został w tym czasie opuszczony – przestrzega Zbigniew. Mama Zbyszka wspomina czas ciąży. Miała wtedy 23 lata. – Wszystkie badania były w porządku. Dziecko rozwijało się prawidłowo. Przy porodzie asystowała tylko położna. Narzekała, że jest trudno. Krzyczała, że trzeba malucha ciągnąć jak królika. Jak już Zbysia wyciągnęła, to był siny, prawie uduszony – mówi pani Maria. Rodzice jeździli z małym Zbyszkiem po różnych ośrodkach, żeby mu pomóc. W którymś momencie jedna z lekarek powiedziała, że nie da się go wyleczyć i że tak już będzie. – Trudno się było pogodzić z jego stanem, ale bardzo go pokochaliśmy. Kiedy byłam silna i zdrowa, to sytuacja rodzinna nie miała dla mnie znaczenia. Teraz jest bardzo ciężko – przyznaje starsza pani. Dużo się modlą, szczególnie Różańcem i Koronką do Bożego Miłosierdzia. Wiele łask uprosili, odmawiając Nowennę Pompejańską. Sytuacja w rodzinie państwa Kowalskich zmieniła się dwa lata temu. Pan Ludwik przeszedł dwa udary. Ma problem z poruszaniem się. Pani Maria miała operacje wszczepienia endoprotez. Nie jest im łatwo opiekować się synem. Od tamtego czasu Zbyszek chodzi na zajęcia do ośrodka rehabilitacyjno-edukacyjno-wychowawczego. Są tam osoby upośledzone umysłowo. Zbyszek wolałby być w środowisku ludzi zdrowych. Jakie ma pragnienia? Takie same, jak wszyscy normalni ludzie. Chciałby kochać i być kochanym. Mieć żonę i założyć rodzinę.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL