• facebook
  • rss
  • Wszystko w rodzinie

    ks. Roman Tomaszczuk

    |

    Gość Świdnicki 30/2013

    dodane 25.07.2013 00:15

    Nie mogą się doczekać tego wyjazdu – mimo że właściwie wszyscy są ze sobą przez cały rok formacyjny.

    Rodzice tych dzieciaków i młodych nie interesują się za bardzo tym, ile ich pociechy zobaczą podczas wyjazdu. Dla nich liczy się przede wszystkim klimat tych nietypowych kolonii.

    Tydzień po tygodniu

    Ministranci, schola, oaza – od września do czerwca młodzi, którzy do tych grup należą, regularnie biorą udział w formacji duchowej, eklezjalnej i ludzkiej. Zbiórki, próby, nabożeństwa – pochłaniają sporo czasu i można podejrzewać, że ich uczestnicy mają wreszcie siebie dosyć. Wakacyjny wyjazd mógłby być miłą odmianą. – Nie jest i nie chcemy, żeby był – mówi Benedykt Chlastwa, szef Liturgicznej Służby Ołtarza parafii pw. św. Andrzeja Boboli w Świdnicy. – Wielu z nas nie wyobraża sobie wakacji bez tego wspólnego wyjazdu. Jest coś wyjątkowego w tym, że przez kilkanaście dni potrafimy być ze sobą inaczej niż w ciągu roku. To polega nie tylko na innym programie spotkań, ale chyba przede wszystkim na innym rozłożeniu akcentów. Tutaj bowiem jesteśmy przede wszystkim ze sobą i dla siebie. Nie przygotowujemy się do akcji, nawet tak ważnych, jak liturgiczne, ale koncentrujemy się na wspólnej zabawie na basenie, grze w piłkę czy na wyprawie w góry – wyjaśnia podczas parafialnych kolonii w Kowarach. – Jesteśmy tu po raz pierwszy, warunki są skromne, ale wystarczające. Cena rekompensuje wiele – uśmiecha się ks. Krzysztof Krzak, organizator wyjazdu, którego bazą przez ostatnie lata był Lewin Kłodzki. Przyszłość razem – Skoro „młodzi są przyszłością Kościoła”, jak wielokrotnie zapewniał bł. Jan Paweł II, to trzeba o nich dbać – wyjaśnia ks. Edward Szajda, świdnicki proboszcz. – Kilka parafialnych inicjatyw (m.in. bal czy festyn) jest okazją do zbierania funduszy na wakacyjny i feryjny wypoczynek dzieci i młodzieży. Dlatego ten wyjazd nie obciąża tak bardzo rodzinnego budżetu – dodaje, mówiąc o niemalże sześćdziesięciu uczestnikach kolonii. Zarówno nad bezpieczeństwem, jak i realizacją programu czuwa w Kowarach kadra, która także została bardzo dobrze sprawdzona – i podczas formacji parafialnej, i podczas poprzednich wypraw. – Coś, co jest dla rodziców po prostu bezcenne, to fakt, że nas wszystkich bardzo dobrze znają – mówi Agnieszka Janas, organistka. – My z kolei świetnie znamy naszych podopiecznych i dzięki temu potrafimy odpowiedzieć na ich oczekiwania – zapewnia i opowiada o szczegółach. Koloniści bowiem nie tylko biorą udział w wycieczkach (na Chojnik, do Parku Miniatur, w Rudawy Janowickie, na basen czy do Szklarskiej Poręby), ale także w wakacyjnej formacji.

    Wakacje Roku Wiary

    Codziennie młodzi poznają życiorys kolejnego świętego. Jego postawa wobec trudności życiowych, wierność Ewangelii czy heroizm decyzji stają się przykładem realizowania chrześcijańskiego powołania. Młodzi to rozumieją, bo podczas pracy w grupach umieją dobrze przełożyć hagiograficzne wątki na codzienność swego życia.

    Poza tym ksiądz głosi konferencje rozwijające temat modlitwy. – To z kolei pobudza młodych do składania świadectwa wobec dzieci – mówi ks. Krzysztof. – Nie pracujemy bowiem w grupach wiekowych, ale celowo wymieszaliśmy wszystkich, żeby możliwe było mocniejsze oddziaływanie, co wyzwala w starszych wiele empatii i buduje ich poczucie ważności, a młodszym pozwala doświadczać bezpieczeństwa i przekonuje ich o wartości, a właściwie konieczności istnienia w życiu autorytetów – precyzuje. Co ciekawe, kadra kolonijna zapewnia, że dni spędzone w Kowarach to czas odpoczynku po miesiącach pracy i nauki. – Bo jesteśmy tu jedną rodziną, a nie grupą wycieczkową – podsumowuje Monika Laskowska, prowadząca scholę.

    W sam raz dla mnie

    Kinga Skrzypacz, 6 lat – Nie tęsknię za rodzicami. Jest tu plac zabaw i sporo moich kolegów i koleżanek. To mi wystarczy, żeby dobrze się bawić. Polecam taki wyjazd wszystkim 6-latkom! Alicja Werner, 9 lat – Fajne jest to, że nie trzeba słuchać rodziców, bo ich tu nie ma. Nie ma też szkoły, więc nawet jak słuchamy innych starszych, to oczekują od nas czegoś innego niż zazwyczaj, w domu. Wiktoria Krawczyk, 14 lat – Można się wyspać, to po pierwsze, po drugie wszyscy się znamy, więc nie ma obaw, że coś będzie zgrzytać. Mamy świetnego księdza: wyrozumiały i zabawny. Nie trzeba niczego więcej. Szymon Synkowski, 18 lat – Wypoczynek, ale z modlitwą, zwiedzanie, ale z Bogiem, ciekawe miejsca z dobrymi znajomymi i przyjaciółmi – myślę, że to rewelacyjny przepis na udane wakacje, na które zaraz po powrocie znowu się czeka. Monika Gałafin, 19 lat – Byłam chyba na wszystkich dotychczaso-wych wyjazdach kolonijnych z parafii. I jak widać, wciąż uważam, że to bardzo dobry czas, mimo że z dziecka stałam się dorosłą osobą. Oto moja rekomendacja.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół