• facebook
  • rss
  • Lekarz skuteczny

    ks. Roman Tomaszczuk

    |

    Gość Świdnicki 32/2013

    dodane 08.08.2013 00:15

    Porzucenie fotela sprzed telewizora – z tym jest największy problem.

    Na pierwszy rzut oka wydawać się może, że nie ma nic prostszego niż nordic walking. Przecież to takie banalne, wystarczą dwa kijki i do dzieła. Pozory jednak mylą i niestety sporo osób chodzących z kijkami w lasach czy miejskich parkach nie robi tego prawidłowo.

    Unia dała

    – Ale jestem przekonana, że nie to jest ważne – mówi Leokadia Klimowicz z Polanicy-Zdroju, zwyciężczyni zawodów w nordic walking organizowanych w ramach Pucharu Polski. – Dla mnie najistotniejsze jest, żeby wyjść z domu, żeby ruszyć się sprzed telewizora, żeby nie dać się starości – wyjaśnia. Jej mąż, Jan Klimowicz, nie jest już taki bezkrytyczny co do techniki chodzenia z kijkami. – Pewnie masz racje, trzeba najpierw wyjść, ale potem to się instruktor przydaje, żeby to chodzenie więcej jeszcze dobra przyniosło – precyzuje.

    Zresztą początki klubu nordic walking w Polanicy to właśnie spotkania z trenerem i program aktywizacji seniorów należących do Klubu Emerytów i Rencistów, której to organizacji Jan Klimowicz szefuje. – Napisaliśmy taki wniosek o pieniądze z Unii i dostaliśmy je – wspomina historię sprzed kilku lat. – Było wtedy nie tylko chodzenie, ale i basen, i zdrowe żywienie, i inne takie – mówi.

    Poczuć ciało

    – Ja to chodzenie mam we krwi – mówi Leokadia. – Pamiętam, jak z ojcem po Mszy niedzielnej wychodziliśmy a to w pola, a to do lasu, żeby pooddychać świeżym powietrzem, żeby czuć przyrodę. Teraz też właściwie o to chodzi. – Nabiera się świeżości, dba o kondycję i figurę, staje się towarzyskim, poznaje się okolice, budzi ducha rywalizacji – wylicza entuzjastka chodzenia z kijami. – A wszystko przez czucie swojego ciała i czucie świata. Bo Pan Bóg go nam dał, jak pierwszym ludziom eden. Nieprawda? – pyta retorycznie. W takim rozchodzonym ciele od razu nowy duch się budzi. – Radość, zdrowsza ocena wydarzeń, wiara w swoje siły – to na początek – mówi Jan. – A potem przyjaźnie, ciekawe zajęcia w grupie, poszerzanie horyzontów. Ruch to lekarz bardzo skuteczny – zapewnia.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół