• facebook
  • rss
  • Szkoła pod dobrą opieką

    Mirosław Jarosz

    |

    Gość Świdnicki 41/2013

    dodane 10.10.2013 00:00

    Człowiek wierzący – katolik, jeżeli ma problemy w życiu prywatnym, zwraca się o pomoc do Ojca. To oczywiste. A co z jeszcze większymi problemami dotyczącymi całych społeczności?

    Niestety dla tych samych katolików publiczne powierzanie Bogu problemów swojego zakładu pracy czy miejscowości nie jest już tak oczywiste. Ulegli presji poprawności politycznej. Nie mówią głośno o swoim systemie wartości. Katolickie poglądy pozwolili zamknąć w getcie, kiedy inni bez najmniejszych skrupułów szerzą swoje. Tymczasem papież Franciszek mówi dobitnie, że katolik nie może zamykać się w Kościele. Katolik miesza się do polityki, katolik wychodzi na ulice!

    Modlitwa

    To, że polskie szkolnictwo przeżywa wielkie problemy, wiedzą wszyscy. Niewielu wie, jak im zaradzić. – Jezus mówił s. Faustynie, że bardzo Go boli brak zaufania. Zatem... codziennie zawierzam – mówi Agnieszka Sosialuk, pedagog Gimnazjum nr 1 w Boguszowie-Gorcach.

    – Kiedy żaliłam się mężowi, że czasami nie umiem pomóc, że młodzi przychodzą, ale też odchodzą, powiedział mi, że jestem najbliżej tych dzieciaków w modlitwie. To było dla mnie ważne zdanie. Myślę, że młodzi mają ogromne pragnienie Boga, którego szukają w miłości, prawdzie, szukają Jego świadków, takich ludzi, którzy żyją tak, jak mówią. Wielu z nich niebezpiecznie „bawi się” okultyzmem i nie widzi w tym zagrożenia, bo granice między dobrem a złem są rozmyte jak chyba nigdy dotąd. Noszenie bluzy z napisem Evil, satanistycznymi wyznaniami i rysunkami wizerunków diabła nikogo nie szokuje. Nie ma kłamstwa – jest ściema.

    Przykłady można mnożyć. Praca z młodymi wydaje mi się coraz trudniejsza. Pojawiają się coraz to nowe problemy wychowawcze, których jeszcze kilka lat temu nie było. Pani Agnieszka wraz ze wspólnotą, do której należy, od dawna zastanawia się, jak temu zaradzić. – Kiedyś uczestniczyłam w spotkaniu z o. Bashoborą, który mówił, by nie modlić się „na ślepo”, namawiał do rozeznawania woli Bożej – opowiada Agnieszka Sosialuk. – Oboje z mężem staramy się to robić na co dzień. Modliliśmy się też w intencji gimnazjum i pytaliśmy, jaka jest wola Ojca w kwestii szkoły. Wtedy pojawiło się natchnienie, by zamówić Mszę św. wynagradzającą, a całą szkołę oddać w akcie z zawierzeniem Bożemu Miłosierdziu. Wszystko zbiegło się obcięciem szkoły przez nowego dyrektora Andrzeja Musiała. Wtedy dla pomysłu zawierzenia szkoły Bożemu Miłosierdziu zapaliło się zielone światło.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół