• facebook
  • rss
  • Za chomika też

    Ks. Roman Tomaszczuk

    |

    Gość Świdnicki 46/2014

    dodane 13.11.2014 00:00

    O porozrzucanych kartkach na grobach, o tym, kim jest „Pałac Boga”, i o decyzji o włączeniu się w Apostolat Rodzin Fatimskich mówi o. Piotr Paradowski OFM Conv, szef zespołu misjonarzy peregrynacyjnych.

    Ks. Roman Tomaszczuk: Niedawno odwiedził Ojciec po raz pierwszy w życiu Fatimę. Które, i dlaczego, miejsce zapadło Ojcu w serce najbardziej?

    o. Piotr Paradowski OFM Conv: Na pierwszym miejscu bezapelacyjnie kaplica objawień. To było to, czego się spodziewałem. Razem z braćmi stwierdziliśmy, że to miejsce emanuje niebem. Człowiek się rozgląda i szuka dzieci, jakby zaraz miało nastąpić kolejne objawienie Maryi. Braterstwo pielgrzymów, międzynarodowa modlitwa różańcowa, radosny śpiew, procesja światła od lat wzbogacają duchowo przybywających pątników. Na drugim miejscu groby pastuszków w bazylice, z setkami porozrzucanych karteczek, zawierającymi prośby i podziękowania.

    Na czym według Ojca polega fenomen Fatimy, jej orędzia?

    Orędzie fatimskie jest czystym przypomnieniem Ewangelii i tak jak ona jest wezwaniem do nawrócenia, do wiernego dawania świadectwa, czynienia pokuty i modlitwy. Stąd wynika jego aktualność również dla nas. Poza tym ocalenie Jana Pawła II 13 maja 1981 r. tym bardziej zbliża nas do tego miejsca i danego tam światu przesłania.

    Peregrynacja – kiedy, w jakich okolicznościach dowiedział się Ojciec, że będzie odpowiedzialny za jej przebieg w diecezji świdnickiej?

    Niedługo po Wielkanocy zadzwonił do mnie mój ordynariusz z Krakowa i zaproponował stworzenie prężnej grupy oraz jej koordynację. Potem wszystko potoczyło się swoim biegiem: pierwsze spotkania w kurii świdnickiej, rozmowy, omawianie ogółów i szczegółów. I setki rozmów telefonicznych.

    Czemu akurat franciszkanie? Macie w tym temacie jakieś doświadczenia?

    Franciszkanie podejmują pracę rekolekcyjną podobnie jak wiele innych zakonów i zgromadzeń. Jednak u naszych źródeł znajduje się cześć dla Maryi Niepokalanej, nazywanej przez św. Franciszka „Pałacem Boga”. Zakon posiada bardzo dumne tradycje obrony przywileju Niepokalanego Poczęcia Maryi, a to zobowiązuje.

    Pierwsze tygodnie nawiedzenia za nami. Zauważa Ojciec różnicę w przeżywaniu spotkania z Maryją w mieście i na wsi?

    Jeszcze zbyt wcześnie na pierwsze oceny, choć i na to przyjdzie czas. Zauważam różnice między tradycyjną maryjnością wsi a zbyt suchą maryjnością miasta. Cieszy fakt, że z przybyciem wizerunku fatimskiego ta maryjność ukazuje się w pełni. Pobyt figury Maryi i relikwii błogosławionych pastuszków wyzwala u ludzi pewne ożywienie, zainteresowanie lub ciekawość, a już na pewno ujawnia ludzi prawdziwie oddanych Maryi. Wiele parafii praktykuje już od jakiegoś czasu nabożeństwa fatimskie i sprawuje nabożeństwa pierwszosobotnie wynagradzające za grzechy i zniewagi Niepokalanemu Sercu Maryi.

    Przypomina sobie Ojciec intencję z Księgi Intencji, przy której się wzruszył?

    Dobre pytanie. Wzruszam się przy wielu. Czytam podczas apelu fatimskiego ludzkie radości, boleści i troski: uleczenie choroby nowotworowej, pojednanie w rodzinie i sąsiedztwie, prośba o trzeźwość współmałżonka, o dobre przygotowanie się do śmierci albo opamiętanie dla dzieci żyjących bez ślubu. Jest ich całe mnóstwo. Są i te dziecięce – jak chociażby o zdrowie dla chomika. Jedna prośba ujęła mnie już na samym początku. Jakiś chłopiec swoim dziecięcym pismem prosił Maryję o zgodę między rodzicami i o to, by go przestała bić starsza siostra. Takie proste, a chwyta za serce.

    Pomagają Ojcu dwaj inni franciszkanie. Kim oni są?

    Pomagają i to skutecznie. W obu mam oddanych sprawie peregrynacji braci. Bez nich nie dałbym rady. Wraz z o. Janem i o. Tomaszem tworzymy główny trzon rekolekcyjny. O. Jan Grzywna pracuje w klasztorze w Pieńsku koło Zgorzelca. Pochodzi z Podkarpacia. Od wielu lat zajmuje się pracą rekolekcyjną. O. Tomasz Łukawski pracuje w klasztorze w Szklarskiej Porębie. Pochodzi z Wrocławia. Zapowiada się na dobrego mówcę, a uderza mnie w nim jego skromność.

    A Ojciec? – co chce powiedzieć o sobie czytelnikom „Gościa”?

    Pracuję w Zielonej Górze, w stosunkowo młodej parafii, powierzonej opiece duszpasterskiej naszemu zakonowi. Wspólnie budujemy świątynię. Pochodzę z Kamiennej Góry, więc zza miedzy.

    Peregrynacja to cztery dni. Co potem? Jak tym wszystkim żyć?

    Potem potrzebna jest wytrwałość i wspólnota ludzi odmawiająca modlitwę różańcową. Stąd myśl, by stworzyć z tych żywych różańców Apostolat Rodzin Fatimskich – wspólnoty rodzin uświęcające siebie i wspomagające swoich duszpasterzy.

    No właśnie, Apostolstwo Rodzin Fatimskich – chętnych niewielu… Kryzys zobowiązań, pobożności?

    Uważam, że to kwestia otwarta i rozciągnięta na cały czas peregrynacji wizerunku fatimskiego. Propozycja udziału w Apostolstwie Rodzin Fatimskich nie może być decyzją podjętą na gorąco. Winna być dokładnie przemyślana. Mówię o tym wyraźnie swoim słuchaczom. Łatwo się wpisać, a jutro zapomnieć. Słomiany zapał i pustosłowie charakteryzuje dziś zbyt wielu. Zobowiązanie, do którego zachęcamy, wymaga dojrzałości, gdyż Kościół liczy na tę modlitwę.

    Pierwsze wnioski, jakaś korekta, modyfikacje w programie peregrynacyjnym?

    Uważam, że trafiamy z przesłaniem do słuchaczy. Nawrócenie, post i modlitwa są tematami nośnymi również dzisiaj. Propozycja spotkań skierowana została do dzieci, młodzieży, dorosłych, starszych i chorych, gdyż chcemy objąć przesłaniem fatimskim wszystkich parafian. Inność każdej parafii wymusza jednak na nas modyfikację programu z duszpasterzami. Oczywiście nie może w nim zabraknąć modlitwy różańcowej i fatimskiej procesji światła.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół