• facebook
  • rss
  • Całkowicie ludzki

    dodane 08.01.2015 00:00

    – Nie uprzedzaliśmy mieszkańców o tym, że zamiast proboszcza przyjdzie do nich biskup – mówi ks. Andrzej Raszpla, proboszcz.

    Właściwie to było zaskoczenie zarówno dla ministrantów, jak i parafian – Po raz kolejny zaprosiłem bp. Ignacego Deca, by pomógł nam w kolędzie – uśmiecha się ks. Andrzej Raszpla, proboszcz parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Wałbrzychu.

    2 stycznia biskup odwiedził 20 rodzin. – Średnio spędził w rodzinie 11 minut – mówi Paweł Nowak, lektor, który ze swoim kolegą Łukaszem Nachmanem służył biskupowi podczas wizyty duszpasterskiej. – Ludzie byli zaskoczeni tym, że przychodzi do nich biskup, robili duże oczy, ale w końcu docierało do nich, że wyjścia nie mają – dodaje. Biskup modlił się i rozmawiał z mieszkańcami nowych bloków wybudowanych nieopodal kościoła. – Miły i sympatyczny, całkowicie ludzki – ocenia biskupa Katarzyna Sowa, która właśnie wprowadziła się do mieszkania przy ul. Jana Pawła II. – Cieszymy się, że biskup dobrze rozumiał naszą umuzykalnioną rodzinkę, bo sam gra na fortepianie czy organach – dodaje Tomasz, jej mąż, wspominając, że syn Piotr uczy się gry na trąbce, a córki Marta i Magda odpowiednio na skrzypcach i fortepianie. – Zagrałam „Gdy się Chrystus rodzi” – dorzuca Marta. Podobnie bez większych oporów podejmowała biskupa w swoim domu Jadwiga Truszczyńska. – Pierwszy raz w życiu dzieje się coś takiego, a już przecież trochę żyję na świecie – uśmiecha się, czekając na biskupa. – Mała trema jest, ale jestem pobożna, więc wspólny temat z biskupem znajdę.

    Po zakończeniu kolędy biskup pomógł jeszcze księżom w spowiedzi pierwszopiątkowej. – To nie jest łatwy czas dla księży, styczeń z wizytą duszpasterską, dlatego chętnie choćby w tak symboliczny sposób jednoczę się z nimi w dziele błogosławienia codzienności naszych wiernych oraz spotykania się z ich problemami i sukcesami w ich rodzinnym środowisku – wyjaśnia bp Ignacy Dec. – Rodziny, które odwiedziłem, to zarówno ludzie zaangażowani w życie wiary, jak i wyziębieni duchowo, tacy, którzy materialnie mają się dobrze, i tacy, którzy toczą poważną walkę o byt swej rodziny, młodzi i seniorzy, samotni i wielodzietni, chorzy i niepełnosprawni, słowem tacy, jacy jesteśmy, tutaj, na Dolnym Śląsku. Pamiętam o nich wszystkich, ale także o tych, których drzwi pozostały dzisiaj zamknięte. Proszę Boga, by i one kiedyś otworzyły się na dar wspólnej modlitwy i obecności kapłana w ich domu – podsumowuje.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół