• facebook
  • rss
  • Redaktor wydania

    ks. Roman Tomaszczuk

    |

    Gość Świdnicki 50/2015

    dodane 10.12.2015 00:00

    Dopiero teraz zajrzałem do bulli ogłaszającej Nadzwyczajny Rok Święty.

    Zdania, które najmocniej mnie poruszyły, brzmią tak: „O jakże pragnę, aby nadchodzące lata były naznaczone miłosierdziem tak, byśmy wyszli na spotkanie każdej osoby, niosąc dobroć i czułość Boga! Do wszystkich, tak wierzących, jak i tych, którzy są daleko, niech dotrze balsam miłosierdzia jako znak królestwa Bożego, które jest już obecne pośród nas” – napisał papież Franciszek. Ten, którego niektórzy w swym zapalczywym sprzeciwie posądzają o to, że nie jest prawdziwym papieżem. Ten, którego chcą widzieć jako przyczynę demontażu Kościoła – ten właśnie staje jak prorok miłosierdzia – odrzucony, niezrozumiany, osamotniony, ale nieugięty. Bo nie może wyprzeć się Ewangelii miłosierdzia – obyśmy i my ją pokochali stając w Bramie Miłosierdzia. Nawet za cenę odrzucenia przez środowisko.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół